Zielono mi… w wałbrzyskiej Palmiarni

Kwiat strelicji królewskiej (RPA) w wałbrzyskiej Palmiarni

Nie samą geologią człowiek żyje. Zwłaszcza zimą. A skoro taki mamy klimat i zima w końcu przychodzi – w ostatnich latach zazwyczaj w dość niefortunnej postaci – trzeba pogodzić się z faktem, że zostaniemy uraczeni śniegiem z deszczem oraz solanką impregnującą nasze buty. Dla zmęczonych takimi wątpliwymi urokami zimy lub przygnębionych miejską smogową szarzyzną mamy propozycję zaznania nieco egzotyki, i to w Sudetach. Kawałek dżungli znaleźć można bowiem w wałbrzyskiej Palmiarni.  Czytaj dalej

Krew, pot, granaty i beryle, czyli mineralogicznie o Siedlimowicach

Granaty (almandyno-spessartyny)  z Siedlimowic. Wielkość – 1 mm i 0,5 mm

Korzystając z długich zimowych wieczorów, chcielibyśmy przybliżyć jedno z najciekawszych pod względem mineralogicznym miejsc na Dolnym Śląsku, a zapewne też i w Polsce – kamieniołom granitu w Siedlimowicach koło Żarowa. Kopalnia ta stanowi “pewniaka”, tzn. z pustymi rękami (plecakami) stamtąd się nie odchodzi, o ile oczywiście dane nam będzie zaznać szczęścia wpuszczenia na obszar wyrobiska. Podkreślmy wyraźnie, że chodzi o czynną kopalnię, więc nie jest ona ogólnie dostępna. Niemniej jednak dyrekcja zakładu jest na tyle miła, że czasami pozwala zdeterminowanym kolekcjonerom lub większym grupom studentów zstąpić do wyrobiska i co nieco wyzbierać. A satysfakcja z okazów tym większa, że naprawdę trzeba się czasami mocno napracować młotem i przecinakiem, bo granit łatwo swych skarbów nie oddaje. Oj, pot się leje. Niejeden kciuk paznokieć stracił…
Czytaj dalej

Czarne na białym, czyli bazalty w granitowym zagłębiu

Kamieniołom bazaltu w Strzegomiu, strona południowa

Kamieniołom bazaltu w Strzegomiu, ściana północno-wschodnia. W górnej części brekcja wulkaniczna (czerwonawy odcień), wypełniająca prawdopodobnie komin eksplozywny.

Zarzekaliśmy się (tutaj: o-janku-co-glinke-sprzedawal-czyli-rzecz-o-strzegomskiej-ziemi-pieczetnej), że wrócimy do tematu strzegomskiego kamieniołomu bazaltu (popularnie nazywanego “Bazaltem”). I nie chodzi o to, że męczy nas jakaś szczególna obsesja. Po prostu wyrobisko to zasługuje na większą uwagę jako miejsce, w którym zależnie od zainteresowań, potrzeb ducha i usposobienia można: primo – podszkolić się z geologii, mineralogii czy przyrody w ogóle, secundo – zasiąść, popatrzeć, popaść w stan kontemplacji, tertio – porobić fantastyczne zdjęcia o różnych porach roku, quarto – wykonać powyższe czynności w dowolnej kombinacji. Krótko mówiąc, to miejsce dla każdego, kto pragnie posiąść trochę ogłady umysłowej 😉
Czytaj dalej

Stolec, pszczoły i wapienie…

W rezerwacie "Skałki Stoleckie"

W rezerwacie “Skałki Stoleckie”

Za oknem plucha, szarość, noc polarna prawie, w chałupie zaraza żniwo zbiera. A w duszy tęsknota za słoneczną aurą, kiedy to skowronkowie nad polami śpiewają… Powodowani taką oto melancholią wspominamy sobie niektóre wypady z ostatniego wiosenno-letniego sezonu. Jednym z ciekawszych miejsc, jakie mieliśmy okazję odwiedzić, był rezerwat “Skałki Stoleckie” koło wsi Stolec, nieopodal Ząbkowic Śląskich.  Czytaj dalej

O Janku, co glinkę sprzedawał, czyli rzecz o strzegomskiej ziemi pieczętnej

Jan Montanus (1531 - 1604) - strzegomski lekarz i alchemik oraz nadworny doradca Rudolfa II Habsburga

Jan Montanus (1532 – 1604) – strzegomski lekarz i alchemik oraz nadworny doradca Rudolfa II Habsburga (podobizna z tablicy pamiątkowej przy ul. Dąbrowskiego w Strzegomiu)

Prosty pomysł to klucz do udanego biznesu. Udowodnił to cztery i pół wieku temu pewien Janek ze Strzegomia, który wtedy był jeszcze prostym medykiem, choć przejawiał też pewne (al)chemiczne ciągotki, a i bystrości umysłu i ambicji mu nie brakowało. No, dobra. Teraz poważnie, bo w końcu o zacnego obywatela strzegomskiego chodzi, co wielką karierę zrobił. Owym lekarzem był niejaki Johannes Schultz (1532 – 1604), który przeszedł do historii jako Jan Montanus, a dziełem swego żywota rodzinne miasto rozsławił. Co więc sprawiło, że wspomniany Montanus został bohaterem geologicznego bloga? Zacznijmy od początku…

Czytaj dalej

Godzinki geologa, czyli o cyrkonie, co czas odmierza

Tak, tak, wiemy… Na początek powinno być o agatach, skoro ta strona to “Agatowcy”. Ale nie bądźmy tendencyjni. Zatem zaczniemy trochę z innej beczki. Mamy listopad, a ten kojarzy się z upływem czasu, więc może coś nawiązującego do takiej tematyki.

Czy zastanawialiście się, jaki minerał można uznać za najważniejszy dla współczesnej geologii? Palmę pierwszeństwa trzeba chyba oddać niepozornemu cyrkonowi. Ile minut w godzinie, a godzin w wieczności, tyle czasu geolodzy spędzają w laboratoriach, wydzierając maleńkie ziarenka cyrkonów ze skał. A potem męczą je różnymi wyszukanymi torturami, aby określić, ileż to milionów lat mogą one liczyć. Na szczęście cyrkon nie baba i wieku się nie wstydzi, a im starszy, tym lepszy…;)

Czytaj dalej