W melafiry na agaty, czyli z młotkiem do Lubiechowej

Kamieniołom w Lubiechowej w Górach Kaczawskich jest jednym z najpopularniejszych w Sudetach wystąpień agatów.

– Nie dość, że skwar, to ten znów pluje! Jak żyć na tej Pangei? – pomyślał zgryźliwy pelykozaur, spojrzawszy z dezaprobatą na kolejne zuchwałe wyczyny nieodległego wulkanu, nie przerywając przy tym skubania zabiedzonych badyli porastających brzegi wysychającego jeziora. Grubo ciosanego umysłu jaszczura nie zmącił nawet cień podejrzenia, że za kilkaset milionów lat blade dwunogi pielgrzymować będą licznie w te strony, aby swymi nadzwyczaj sprawnymi chwytulami górnymi wyłuskiwać z ogniowych skał co lepsze agatowe migdały…

Tak mogłaby rozpoczynać się saga o rodzinie permskich gadów z gromady synapsydów, rozgrywająca się niemal 300 mln lat temu w okolicach dzisiejszej Lubiechowej w Górach Kaczawskich. Cóż, tacy giganci literatury fantastycznej w stylu retro jak J. Verne czy H.G. Wells nie podjęli niestety tego tematu i dzieło prozatorskie rozsławiające Lubiechową nie powstało…

Na szczęście są skały. I to one, jak zwykle, oferują niezwykłą opowieść, której odczytanie ułatwią nam młotek i przecinak… A nagrodą dla najbardziej wytrwałych czytelników będą agaty.

A zatem kierunek Lubiechowa, kamieniołom na górze Chmieleń!

Nieczynny kamieniołom na stokach wzniesienia Chmieleń koło Lubiechowej w Górach Kaczawskich – miejsce aktywnego wypoczynku

Góry Kaczawskie wraz z Pogórzem Kaczawskim to rejon niezwykły. Burzliwa przeszłość geologiczna zapisana w tamtejszych skałach podnieca kolejne pokolenia badaczy. Choć dziś historia tego regionu, obejmująca kilkaset milionów lat, jest już dość dobrze poznana, wciąż na wiele pytań nie uzyskano jednoznacznych odpowiedzi. Wyjątkowo skomplikowana budowa Gór Kaczawskich i ich pogórza, odzwierciedlająca się w bogactwie skalnym i mineralogicznym, powoduje, że każdy ich zakątek ma do zaproponowania niezapomnianą podróż w czasie i przyrodniczą przygodę. Takich ważnych geologicznie miejsc znajdziemy na obszarze Gór Kaczawskich mnóstwo. I będą wśród nich zarówno geoturystyczne klasyki, jak i odsłonięcia skalne cenione przez bardziej wytrawnych znawców geologii tego rejonu.

Dla poszukiwaczy minerałów, w szczególności agatów, jedną ze sztandarowych lokalizacji jest z całą pewnością Lubiechowa koło Świerzawy, a właściwie dawny kamieniołom wgryzający się w zbocza góry Chmieleń po zachodniej stronie wsi. Wyrobisko odwiedzają zarówno starzy wyjadacze, jak i narybek – adepci sztuki poszukiwania minerałów. Niejedna kolekcja zrodziła się na bazie pierwszych znalezisk z Lubiechowej.

Typowy agat z Lubiechowej, z tych ładniejszych (długość ok. 8 cm)…

…oraz jeszcze jeden typowy agat z Lubiechowej, również z tych ładniejszych (długość ok. 5 cm)

Zanim jednak opowiemy o występujących w kamieniołomie minerałach, nakreślmy kontekst geologiczny tego miejsca. Jak wspomnieliśmy wyżej, skały Gór Kaczawskich to historia sięgająca kilkuset milionów lat wstecz. Nie będziemy jej tu jednak opowiadać ze szczegółami. Skoncentrujmy się na obszarze, który teraz interesuje nas najbardziej. A jest nim jednostka geologiczna nazywana niecką północnosudecką (lub synklinorium północnosudeckim), rozdzielająca tzw. metamorfik kaczawski na skrzydło północne i południowe. Pod względem genezy niecka ta stanowi rodzaj tektonicznego zapadliska. Wydziela się w niej jednostki niższej rangi – m. in. rowy, półrowy i zręby tektonicznie, których granice wyznaczają liczne uskoki. Jednym z takich pomniejszych elementów jest rów Świerzawy – najbardziej na wschód wysunięta część niecki północnosudeckiej. To w obrębie tej niewielkiej jednostki leży Lubiechowa.

Synklinorium północnosudeckie powstało pod koniec karbonu, nieco ponad 300 mln lat temu. Skąd o tym wiemy? Po prostu takiego wieku są najwcześniejsze osady (dziś w postaci piaskowców, mułowców i zlepieńców) spotykane w obrębie tej struktury. Te najstarsze sedymenty nie są zbyt rozpowszechnione. Dopiero skały kolejnych epok charakteryzują się znacznie większym zasięgiem. Generalnie depozycja osadów w niecce północnosudeckiej trwała do górnej kredy i zakończyła się ok. 90 mln lat temu (nie licząc oczywiście współczesnych osadów). Zapis skalny jednak nie jest kompletny – brakuje bowiem warstw obejmujących górny trias, całą jurę i dolną kredę, czyli – bagatela! – grubo ponad 100 mln lat. We wspomnianym już rowie Świerzawy odnajdziemy jedynie skały osadowe z górnego karbonu oraz dolnego permu. Te ostatnie – szeroko rozpowszechnione zlepieńce, piaskowce i mułowce – pochodzą sprzed ok. 290 mln lat. Łatwo je rozpoznać, ponieważ zwracają uwagę charakterystycznym czerwonobrunatnym zabarwieniem.

Dolnopermski (ok. 290 mln lat) zlepieniec z rowu Świerzawy

Kiedy powstawały, obszar dzisiejszej Europy, wkomponowany w przepotężny i jedyny wówczas (super)kontynent o nazwie Pangea, znajdował się w zasięgu klimatu zwrotnikowego i to w dodatku tego mniej przyjemnego – gorącego i suchego. Szybkie odparowywanie wody sprzyjało wytrącaniu się w glebie wodorotlenków żelaza, które po wymyciu trafiały do osadów, nadając im specyficzną barwę. Trzeba tu wspomnieć o jeszcze jednym ważnym elemencie budowy geologicznej. Wczesnopermskim osadom w Sudetach, a więc i na obszarze Gór Kaczawskich, towarzyszą liczne wystąpienia skał wulkanicznych i piroklastycznych. Stanowią one świadectwo wielkich wydarzeń geologicznych, jakie się wówczas rozgrywały i które w dużej mierze odpowiadają za to, jak dziś wygląda m.in. spory kawałek centralnej Europy z Sudetami włącznie.  

Końcówka ery paleozoicznej, a w szczególności przełom karbonu i permu to czas wzmożonej aktywności magmowej na terenie dzisiejszych Sudetów. Było to echo kolizji płyt kontynentalnych, które doprowadziły do powstania wspomnianej już Pangei, a w mniejszej skali naszego „podwórka” także do konsolidacji i wypiętrzenia się pra-Sudetów. Pokolizyjny magmatyzm doprowadził do uformowania się m.in. głębinowych intruzji granitów Karkonoszy, Strzegomia, Strzelina czy Kudowy, a dzięki intensywnemu wulkanizmowi powstawały pokrywy lawowe i tufowe oraz drobne ciała subwulkaniczne (gdy magma zastygła tuż pod powierzchnią Ziemi). Efekty ówczesnych zjawisk wulkanicznych znamy dziś z Gór Wałbrzyskich, Kamiennych czy Kaczawskich. Wulkanity te są zróżnicowane chemicznie. Spotkamy tu zarówno przesycone krzemionką ryolity (np. Wielisławka), jak i skały o mniejszej zawartości krzemionki – trachyandezyty, trachybazalty i andezyty bazaltowe, zbiorczo i potocznie określane jako melafiry. I to z nimi właśnie mamy do czynienia w okolicy Lubiechowej…

Wczesnopermski wulkanizm pozostawił ślad m.in. w Górach Kaczawskich, w tym np. koło Lubiechowej. Szacuje się, że w niecce północnosudeckiej procesy wulkaniczne podczas kilku etapów aktywności dostarczyły ponad 100 km3 law.

Przebywając w tamtejszym kamieniołomie, bogaci już w wiedzę geologiczną o Pangei, możemy pozwolić sobie na imaginacyjną podróż w czasie. A zatem powróćmy do wstępnej sceny rodem z dziewiętnastowiecznej vernowskiej fantastyki i wyobraźmy sobie gorącą półpustynię, usianą skąpą roślinnością i doświadczaną co jakiś czas trzęsieniami ziemi oraz wylewami lawy. Półpustynię rozcinają tu i ówdzie okresowe rzeki spływające z pobliskich gór, zasilające płytki zbiornik. Nad jego brzegiem pasą się paskudne synapsydy…

Tylko poglądowo… Taki tam roślinożerny synapsyd z rodzaju Edaphosaurus przemierzający upalne pustkowia Pangei (źródło: http://joshuarynn.blogspot.com/2014/09/life-part-4.html)

Kiedy otrząśniemy się już z tej sugestywnej i przytłaczającej wizji dalekiej przeszłości, możemy zabrać się za to, po co do kamieniołomu w Lubiechowej przybyliśmy – za poszukiwanie minerałów… Oczywiście wypada najpierw zaznajomić się z tutejszymi skałami, z którymi wejdziemy wkrótce w bliższy kontakt fizyczny. Jak wspomnieliśmy, termin “melafir” jest mało precyzyjny, potoczny. W rzeczywistości w Lubiechowej mamy do czynienia z andezytami bazaltowymi. Choć mają genezę wulkaniczną, nie wyobrażajmy sobie, że powstały wskutek spektakularnych wybuchów, generujących potężne chmury gazów i pyłów oraz wyrzucających olbrzymie ilości materiału piroklastycznego w postaci bomb i lapilli. Wręcz przeciwnie, stanowią efekt działalności wulkanów tarczowych lub szczelinowych, z których lawa wylewała się raczej spokojnie (wulkanizm efuzywny). Wynika to ze składu chemicznego takich magm. Stosunkowo niska zawartość krzemionki powoduje, że zmniejsza się także ich lepkość. Mówiąc wprost, są rzadsze niż magmy “kwaśne”, bogate w krzemionkę. Gazy zawarte w takim stopie łatwiej są uwalniane, więc ich ciśnienie nie prowadzi do erupcji w widowiskowym stylu.

Skały te na świeżym przełamie mają ciemnoszarą barwę. Zbudowane są przede wszystkim z plagioklazów, piroksenów i oliwinów. Makroskopowo jednak zazwyczaj skały te wykazują strukturę afanitową, więc nie jesteśmy w stanie rozróżnić poszczególnych składników mineralnych. Rzadziej spotka się odmiany o strukturze porfirowej, w której w afanitowym tle tkwią drobne, lecz rozróżnialne gołym okiem kryształki augitu, plagioklazu i oliwinu. Jednak cecha, która powinna zwrócić od razu naszą uwagę, to zmienność teksturalna skały. Przez teksturę rozumiemy sposób rozmieszczenia i ułożenia składników oraz stopień wypełnienia przez nie przestrzeni. Tak więc w kamieniołomie możemy napotkać melafiry masywne oraz pęcherzykowe (z licznymi pustkami pogazowymi), występujące naprzemiennie. Odpowiadają one dolnym i wierzchnim warstwom potoków lawowych. W kamieniołomie rozpoznano sekwencję siedmiu takich potoków.

Melafir o teksturze pęcherzykowej reprezentujący górną warstwę potoku lawowego

Poza tym można też miejscami zobaczyć brekcję wulkaniczną, złożoną z nieregularnych odłamków lawy i okruchów piroklastycznych – materiału, który wydobył się bardziej gwałtownie i opadł w niedużej odległości. W kamieniołomie notowano też przed laty obecność law poduszkowych, wskazujących na szybkie krzepnięcie stopu pod wodą. Miejscami w melafirach dostrzeżemy też odznaczające się jaśniejszą, szarozielonkawą barwą fragmenty mułowców, porwanych przez lawę podczas erupcji lub płynięcia.

Porwak mułowca w obrębie skały wulkanicznej (średnica ok. 15 cm)

Poszukiwaczy minerałów najbardziej interesują skały pęcherzykowe. W ich przypadku możemy mówić również o teksturze migdałowcowej, ponieważ pogazowe pęcherze wypełnione zostały wtórnymi minerałami, krystalizującymi z pomagmowych gorących roztworów, tworząc w skale charakterystyczne owalne, kuliste, a niekiedy nieregularne skupienia o zróżnicowanej wielkości od kilku milimetrów do kilku czy nawet kilkunastu centymetrów. Taki melafir określany bywa potocznie jako „migdałowiec”. Najczęściej pęcherze wypełnia koncentrycznie biały lub bezbarwny kalcyt. Jest stosunkowo miękki, łatwo go zarysować metalowym ostrzem. Reaguje też z rozcieńczonym kwasem solnym.

Melafir migdałowcowy z Lubiechowej (wielkość 10 cm x 10 cm)

Pęcherz pogazowy wypełniony kalcytem narastającym promieniście (wielkość obszaru na zdjęciu 8 cm x 6 cm)

Rzadziej spotyka się migdały zbudowane z krzemionki w postaci chalcedonu, czyli agaty. Dla Lubiechowej typowe są agaty o jasnej kolorystyce, najczęściej biało-szare lub biało-szaro-różowawe, niekiedy z szarozielonymi wtrąceniami chlorytu, seladonitu czy smektytu. Wiele migdałów składa się zarówno z krzemionki, jak i kalcytu. Spotyka się także baryt.

Agat w melafirze z Lubiechowej (długość ok. 4 cm). Nie każdy da się wydobyć, ale niektóre chętnie pozują do zdjęć.

Wydobyty ze skały i wypolerowany agatowy migdał (długość 4,5 cm)

Kalcytowe i agatowe migdały z zielonymi seladonitowo-chlorytowymi otoczkami (wielkość obszaru na zdjęciu – 8 cm x 6 cm)

Niejednokrotnie natrafimy na pęcherze, które nie zostały w całości wypełnione mineralizacją. Tworzą się wówczas geody, na ściankach których narastają ku środkowi kryształy kalcytu czy kwarcu. Jeśli wykażemy się cierpliwością i dopisze nam szczęście, możemy wejść w posiadanie geody z ametystem (kwarcem fioletowym).

Geoda kwarcowo-kalcytowa (długość ok. 4 cm)

Geoda z kryształkami kwarcu (średnica ok. 1,5 cm)

Fragment geody z ametystem w ścianie kamieniołomu (średnica ok. 8 cm)

Obecnie najlepszych okazów poszukuje się poza obrębem głównego wyrobiska. Najlepiej udać się z młotkiem w las na granicy kamieniołomu, aby przeszukać hałdy lub w miarę świeże odsłonięcia i wkopy. Nikt z pustymi rękami nie wróci. Choć szansa na pozyskanie wysokiej klasy okazu jest coraz mniejsze, kamieniołom w Lubiechowej wciąż przyciąga licznych poszukiwaczy czy nawet zorganizowane wycieczki. Cieszy fakt, że kamieniołom odwiedzają też dzieci – przyszłość polskiej i światowej mineralogii…

Penetracja obrzeży kamieniołomu przynosi najlepsze rezultaty…

Kamieniołom w Lubiechowej to świetnie miejsce do przeprowadzenia formacji intelektualnej osesków i kształtowania w nich zdrowych nawyków… 🙂

Zachęcamy też do odwiedzenia samej wsi. Warte zobaczenia są wspaniałe zabytki w postaci pałacu (w trakcie renowacji) oraz trzynastowiecznego kościoła pw. śś. Piotra i Pawła, w którym zachowały się m.in. kamienna chrzcielnica z XVI wieku oraz bezcenne freski z XIV wieku, przedstawiające pokłon Trzech Króli i walkę św. Jerzego ze smokiem. Kościół otoczony jest murem obronny z bramą.

Średniowieczne freski w kościele pw. św. św. Piotra i Pawła w Lubiechowej (fot. K. Chojnacki, źródło: http://www.polskaniezwykla.pl/web/place/10445,lubiechowa-kosciol-sw–sw–piotra-i-pawla.html)

Z Lubiechowej niedaleko też do innych przyrodniczych atrakcji tego rejonu: Wielkich Organów Wielisławskich w Sędziszowej i Okola, czyli jednego z najwyższych szczytów Gór Kaczawskich, na którym można podziwiać świetnie zachowane lawy poduszkowe. Ale to już temat na inną opowieść…

Widok z kamieniołomu w Lubiechowej na Okole

 

 

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *