Dolnośląskie sjenity, czyli prawda handlu a prawda geologii …

Kopalnia “Kośmin” koło Piławy Górnej na Dolnym Śląsku – największy producent tzw. sjenitu niemczańskiego

Sjenit to kamień królewski. Ze sjenitów wykonano wiele starożytnych budowli i obelisków. Te najbardziej znane to monolityczne stele z Aksum w dzisiejszej Etiopii, pochodzące z III-IV w., wykute ze sjenitów nefelinowych. Słynne historyczne kamieniołomy tej skały znajdują się na południu Egiptu w mieście Assuan, czyli dawnej Syenie (od której zresztą pochodzi nazwa skały). Odkryto w nich liczne fragmenty rzeźb oraz nieukończony wielki obelisk. Cóż, nie dziwi więc fakt, że i my, tzn. Polacy, chcielibyśmy mieć swój rodzimy sjenit, aby poustawiać na nim wielkie postacie naszej historii. A jeśli szukać sjenitu, to tylko na Dolnym Śląsku, słynącego z różnorodności skał…

I tak oto na dolnośląskim sjenicie stoi sobie w Krakowie wieszcz nasz narodowy Adam. We Wrocławiu z kolei Juliusz S. siedzi na sjenitowym klocu i oddaje się troskom. Problem tylko taki, że te polskie sjenity sjenitami nie są… Wyjaśnijmy więc, w czym rzecz.

Zacznijmy encyklopedycznie. Sjenity to skały magmowe, głębinowe, zazwyczaj nieco ciemniejsze od granitów, od których różnią się znacznie mniejszą zawartością kwarcu, dochodzącą do 5% obj., choć w tzw. sjenitach kwarcowych zawartość tego minerału mieści się w granicach 5-20% obj. (w granitach jest to 20-60%). Dominującymi składnikami są natomiast skalenie potasowe oraz – podrzędnie – plagioklazy zasobne w sód (albit-andezyn). Minerały ciemne z kolei reprezentowane są przez biotyt, amfibole i pirokseny. To tyle, jeśli chodzi o skróconą definicję sjenitów.

Pora więc przyjrzeć się bliżej tzw. sjenitom dolnośląskim, znanym też jako sjenity niemczańskie.

Nazwy ta mają nieformalny charakter, a więc petrograficznie są zupełnie nieprecyzyjne. Używa się ich przede wszystkim zwyczajowo w handlu i przemyśle kamieniarskim, być może po to, by nieco “uszlachetnić” surowiec. Określenia “sjenit” używali pierwotnie niemieccy geolodzy, ale po II wojnie przyjęło się również i wśród polskich petrologów, którzy, badając dolnośląskie skały, czerpali przecież początkowo z niemieckiej literatury fachowej. W rzeczywistości skały te, choć “na oko” przypominają prawdziwe sjenity, są dosyć zróżnicowane petrograficznie i wizualnie. Występują jako niewielkie intruzje magmowe w tzw. strefie dyslokacyjnej Niemczy, oddzielającej blok sowiogórski od metamorfiku niemczańsko-kamienieckiego. Wszystkie te skały, oprócz pochodzenia, łączy podobny wiek. Powstały ok. 340 mln lat temu, czyli w dolnym karbonie. Związane są więc z orogenezą waryscyjską. Podkreślmy przy tym, że stanowią one zapis najstarszego na obszarze sudeckim epizodu magmowego tej orogenezy (kolejne epizody miały miejsce ok. 320 i 300 mln lat temu). Waryscyjskie ruchy górotwórcze były efektem kolizji większych i mniejszych płyt kontynentalnych, które ostatecznie weszły w skład superkontynentu Pangei.

 Szkic geologiczny okolic Niemczy; na podstawie pracy: Lorenc & Kennan 2007. Intrusive rocks from the Niemcza zone (Lower Silesia, Poland) in the light of petrologic and Rb-Sr isotope studies. [W: ] Granitoids in Poland, AM Monograph No. 1; a bezpośrednio zaczerpnięty z naszego artykułu w “Sudetach” nr 6/2014

Skupmy się jednak w końcu na wyjaśnieniu, czym są te tzw. sjenity dolnośląskie, skoro wiemy już, że na pewno nie sjenitami. Często dzieli się je – i znów nieformalnie – na dwie grupy, których nazewnictwo nawiązuje do najbardziej znanych miejsc ich występowania. Pierwsza z nich to skały typu Kośmin, drugą określa się jako skały typu Przedborowej. 

No cóż, taka klasyfikacja również niewiele rzuca światła na problem petrograficznej przynależności omawianych skał. Musimy więc przyjrzeć się i jeszcze bliżej…

Skały typu Kośmin charakteryzują się zazwyczaj specyficzną porfirowatą strukturą. Oznacza to tyle, że w średniokrystalicznym tle skalnym tkwią znacznie większe kryształy jednego ze składników mineralnych – w tym przypadku są to kryształy białych skaleni alkalicznych, niekiedy osiągające nawet kilka centymetrów długości. W tle skalnym oprócz jasnych skaleni alkalicznych i plagioklazów rzuca się w oczy obecność minerałów ciemnych – biotytu oraz amfibolu (hornblendy). Ponadto skała ta zawiera także sporo kwarcu – znacznie więcej niż przysługuje go sjenitowi… Taki skład mineralny pozwala zaklasyfikować tę skałę jako granodioryt hornblendowo-biotytowy, który znacznie bliższy jest granitowi niż sjenitowi. W południowej części strefy Niemczy granodioryty tworzą wydłużone w kierunku NNE-SSW żyły o szerokości do kilkuset metrów, natomiast w części północnej, w okolicy Niemczy i Kośmina, wychodnie tych skał mają kilka kilometrów długości i do kilometra szerokości.

Średniokrystaliczny, porfirowaty granodioryt z kopalni “Kośmin” koło Piławy Górnej, z charakterystycznymi białymi fenokryształami skaleni potasowych

Kośmiński granodioryt pod względem walorów dekoracyjnych jest surowcem unikatowym na tle innych rodzimych kamieni budowlanych. Oprócz kontrastowej biało-czarnej kolorystyki i wspomnianej porfirowatej struktury zwraca uwagę także charakterystyczne kierunkowe ułożenie składników mineralnych. Ponadto skała ta obfituje w liczne drobnoziarniste ciemne enklawy. Pod względem technologicznym granodioryt z Kośmina również wypada całkiem przyzwoicie. Daje się dobrze polerować, a jednocześnie jest bardzo odporny na wietrzenie, ma wysoką mrozoodporność i stosunkowo niską ścieralność. Znaczącym utrudnieniem pozyskiwania tej skały na potrzeby przemysłu kamieniarskiego jest niezbyt wysoka bloczność, znacznie niższa niż np. w przypadku granitów strzegomskich.

Obecnie jedyny czynny, sporych rozmiarów kamieniołom porfirowatego granodiorytu niemczańskiego znajduje się w Kośminie – dzielnicy Piławy Górnej. Tradycja eksploatacji tutaj tego surowca sięga XVIII wieku! Wydobycie bloków stanowi jednak tylko poboczną część produkcji zakładu górniczego w Kośminie. Świetne parametry technologiczne powodują, że produkcja ukierunkowana jest przede wszystkim na kruszywa drogowe, kolejowe czy kamień hydrotechniczny. Z surowca tego produkuje się także formaki i kostkę brukową. Według „Bilansu zasobów złóż kopalin w Polsce”, opracowanego przez Państwowy Instytut Geologiczny, przemysłowe zasoby złoża Kośmin wynoszą ok. 35 mln ton (stan na koniec 2018 roku). Obecnie kopalnia w Kośminie należy do największych producentów kamienia łamanego i blocznego. Całkowite wydobycie w 2018 roku wyniosło aż 918 tys. ton, ale w 2017 roku przekroczyło 1 mln ton!

Tylko niewielką część produkcji w Kośminie stanowią bloki…

Gros kośmińskiego “sjenitu” przerabia się na kruszywo…

Z pięknymi porfirowatymi granodiorytami zetkniemy się także w innych miejcach w tej okolicy. Kiedyś wydobywano go także w kamieniołomie, dziś już nieczynnym, na wzgórzu Strach koło Koźmic, tuż przy drodze krajowej nr 8. Towarzyszy tam mu ciemniejszy, drobnokrystaliczny monzodioryt. Malownicze skałki granodiorytowe, szczególnie dobrze prezentujące się wiosną, gdy kwitną porastające je krzewy, zobaczymy również w samej Niemczy, poniżej Wzgórza Zamkowego. W mieście tym zresztą lokalny granodioryt został wykorzystany do budowy m.in. murów obronnych czy kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP.

Nieczynny kamieniołom na wzgórzu Strach koło Koźmic

Granodioryt z Koźmic

To oczywiście niejedyny przykład zastosowania niemczańskich granodiorytów. Do najbardziej prestiżowych realizacji należy wspomniany już we wstępie patetyczny pomnik Mickiewicza w Krakowie (cokół). We Wrocławiu z kolei skała ta zdobi m.in. otoczenie pomnika “Kryształowa Planeta” w Dzielnicy Czterech Wyznań u zbiegu ulic Kazimierza Wielkiego i św. Antoniego. W stolicy kamień ten w całej swej dekoracyjnej okazałości zobaczymy choćby na dworcu Warszawa Centralna, gdzie wykonano z niego płyty okładzinowe i schody przy holu głównym. To tylko nieliczne przykłady. Granodiorytową kamieniarkę znajdziemy w budynkach i pomnikach w wielu innych polskich miastach i… cmentarzach.

Lokalny granodioryt w architekturze Niemczy

a

Krakowski Adam Mickiewicz na kośmińskim granodiorycie, dumnie oczekujący wizyty gołębi… (źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Adama_Mickiewicza_w_Krakowie)

“Kryształowa Planeta” w Dzielnicy Czterech Wyznań we Wrocławiu. Oczywiście w otoczeniu granodiorytu z Kośmina. Polerowana faktura płyt uwydatnia wszystkie walory dekoracyjne tej skały. (źródło: https://visitwroclaw.eu/en/place/cristal-planet)

Kwestia przynależności petrograficznej dolnośląskich sjenitów bardziej komplikuje się w przypadku skał typu Przedborowej. Spróbujmy jednak skrótowo, upraszczając, scharakteryzować i tę grupę. Porównując je z wcześniej omówionymi granodiorytami, już na pierwszy rzut niegeologicznego oka widać wyraźne różnice, manifestujące się przede wszystkim znacznie ciemniejszą kolorystyką oraz odmienną, drobnokrystaliczną strukturą.

Barwa skał typu Przedoborowej wynika z większej niż w granodiorytach zawartości minerałów ciemnych (od 30 do 50% obj.), które reprezentowane są, w zależności od odmiany, przez biotyt z amfibolem lub biotyt z piroksenem. Jasne składniki to przede wszystkim plagioklazy, którym w mniejszych ilościach towarzyszą skalenie potasowe oraz podrzędnie kwarc. Jak sama nazwa wskazuje, typowy przykład tego typu skał znajdziemy we wsi Przedborowa, gdzie zresztą są one z przerwami eksploatowane. Pozyskiwany tam surowiec petrograficznie zaklasyfikować można jako monzodioryt kwarcowy.

“Sjenit” z Przedborowej, czyli monzodioryt kwarcowy

Zasoby przemysłowe złoża tego pięknego kamienia nie są zbyt wybujałe – wynoszą zaledwie ok. 3,6 mln ton (stan na koniec 2018 roku), choć istnieje szansa na ich powiększenie. Oferta kopalni obejmuje kruszywa, bryły o różnej kubaturze, kostkę brukową i kamień murowy. Surowiec z Przedborowej cechuje się dużą wytrzymałością na ściskanie, wysoką mrozoodpornością, a przy tym daje się dobrze szlifować i polerować. Ograniczenie stanowi, podobnie jak w Kośminie, niska bloczność złoża, co uniemożliwia pozyskiwanie dużych foremnych brył. Atutem jest natomiast ciemny kolor, dzięki czemu surowiec z Przedborowej dobrze komponuje się z jaśniejszymi kamieniami, np. granitami. Chętnie więc wykorzystuje się go jako materiał na pomniki, nagrobki, płyty okładzinowe, schody, posadzki czy płyty chodnikowe. Skałę z Przedborowej można spotkać m.in. na krakowskim rynku (płyty) lub na ulicy Oławskiej we Wrocławiu (ciemne elementy fontanny i nawierzchni). Miejmy nadzieję, że złoże to jeszcze przez lata dostarczać nam będzie na potrzeby przemysłu kamieniarskiego tego wyjątkowego jak na warunki polskie kamienia i że nie zostanie w całości poświęcone wyłącznie w celu pozyskania kruszywa…

Kamieniołom monzodiorytu w Przedborowej, którego historia rozpoczęła się w 1934 roku. Obecnie pojawiła się szansa na zwiększenie wydobycia bloków w kopalni, co może bardziej spopularyzuje ten piękny kamień.

Kopalnia “Przedborowa”

Ulica Oławska we Wrocławiu. W fontannie oraz w nawierzchni wykorzystano elementy wykonane ze “sjenitu” z Przedborowej, czyli monzodirytu kwarcowego. Dzięki połączeniu niemal czarnego sjenitu z jasnoszarym strzegomskim granitem uzyskano ostatecznie bardzo ciekawy kolorystyczny efekt.

Oprócz Przedborowej niewielkie wystąpienia zbliżonych wyglądem i składem skał spotkamy w wielu miejscach w sąsiedztwie Niemczy, Piławy Górnej i Ząbkowic Śląskich. Są to przede wszystkim monzodioryty i dioryty kwarcowe. Obecnie tego typu skały eksploatuje się, pod kątem produkcji kruszyw, w nowym kamieniołomie koło wsi Kluczowa (z tym że udokumentowano je tam jako…granodioryty 😉 ), a w niedalekiej przyszłości ruszyć ma także kopalnia na północ od Brodziszowa.

Kopalnia “Kluczowa”

Drobnokrystaliczna skała wydobywana w kopalni “Kluczowa”

Inna odmiana niemczańskiego “sjenitu” z kopalni “Kluczowa”. Wyraźnie widoczne są w niej słupkowe kryształki amfiboli.

Czas jednak zadać sobie w końcu następujące pytania: Czy honor dolnośląskich sjenitów zostanie uratowany? Czy wśród tej petrograficznej różnorodności magmowych skał strefy Niemczy znajdą się prawdziwe sjenity? Odpowiedź: Tak! Niewielkie wystąpienia sjenitów i sjenitów kwarcowych znane są z okolic Wilkowa Wielkiego i Piławy Górnej. Niestety są to ciała zbyt małe, aby mogły mieć znaczenie złożowe…

Na zakończenie podkreślmy jednak, że omówione przez nas skały magmowe wydobywane dziś koło Niemczy i Ząbkowic Śląskich, bez względu na ich rzeczywistą przynależność systematyczną, są surowcem niezwykle wartościowym i jako kamienie budowlane o wysokich walorach dekoracyjnych wymagają, naszym zdaniem, szczególnej ochrony. Miejmy nadzieję, że te niemczańskie sjenity jeszcze długo zdobić będą nasze miasta.

   

Dodaj do zakładek Link.

4 odpowiedzi na „Dolnośląskie sjenity, czyli prawda handlu a prawda geologii …

  1. Grzegorz mówi:

    Witam! Czy coś się zmienilo w opisie strukrur skal jawnikrystalicznych? W opisie ich używacie terminu “tlo skalne” inaczej “ciasto skalne” . Moim zdaniem wystepuje ono w skałach o strukturze porfirowej a nie fanerokrystalicznej …. nawet porfowatej…

    • Agatowcy mówi:

      Wg “Słownika petrograficznego” Ryki i Maliszewskiego (1982) termin ciasto skalne (matriks) odnosi się do skał wylewnych i żyłowych o str. porfirowej. Ale w tym samym słowniku z kolei struktura porfirowata jest definiowana tak: “(…) strukt. skał magmowych pełnokrystalicznych, w których jeden ze składników wykształcony jest w postaci fenokryształów; od s. porfirowej różni się tym, że fenokryształy tworzyły się równocześnie z ciastem skalnym, które może być drobno-, średnio- lub gruboziarniste.” Nawiasem mówiąc, termin “fenokryształ” również zgodnie ze swoją definicją odnosi się do skał porfirowych, a nie porfirowatych… A skoro sami twórcy słowników nie mają jasności co do niektórych haseł, to tym bardziej w artykule popularnonaukowym dopuszczalna jest pewna swoboda.

  2. Greg mówi:

    Za takie “swobodyy” kiedys mozna bylo nie zaliczyc kolokwium 😀…. no ale i swobdy inne, a i kolokwia… W opisie makroskopowym na pewno nie uzylby określenia-ciasto skalne- do skal jawnikrystalicznych.

    • Agatowcy mówi:

      Kolokwium można było też nie zaliczyć za wiele innych głupot, np. za wygląd, wg uznania prowadzącego 🙂 A poza tym, jak wcześniej wykazałem, określenie ciasto skalne wcale nie jest jednoznacznie przypisane do skał o str. porfirowej… 🙂 Sam prowadzę zajęcia i wiem niestety ile idiotyzmów wynika czasami ze ścisłego trzymania się definicji słownikowej… Ważne, żeby studenty w ogóle wiedziały, w czym rzecz. A czy będą używać terminu ciasto skalne, matriks czy wymyślą jakiś neologizm, jest sprawą drugorzędną. Ważne, że skałę prawidłowo zidentyfikują. To jest sukces.

Pozostaw odpowiedź Agatowcy Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *