Z młotkiem w Piławie Górnej, czyli polowanie na turmalin

Dawnośmy tu nie zaglądali. Trzeba jednak przełamać to wakacyjne rozleniwienie, pozbierać myśli, skoncentrować się na prawidłowym napięciu mięśni, wziąć się w końcu do roboty i coś w twórczych bólach i skurczach napisać, bo trochę tematów się uzbierało 🙂

To może coś z początku wakacji… 

Tym kusi mineralogicznych maniaków kopalnia w Piławie Górnej. Fragment pegmatytu z turmalinem i granatami. Okaz z wystawy w Muzeum Mineralogicznym Uniwersytetu Wrocławskiego

Wspaniałe jest lato w kamieniołomie! Wierni takiej postawie wprosiliśmy się zatem do Kopalni Piława Górna, korzystając z Dnia Otwartego (24 czerwca), zorganizowanego po raz kolejny przez ten zakład przy okazji Dni Piławy Górnej. To dobry powód, aby przybliżyć nieco geologiczne walory wspomnianego kamieniołomu. A pisać jest o czym, ponieważ miejsce to stało się jednym z najciekawszych mineralogicznie stanowisk w naszym pięknym kraju. Czytaj dalej

Skarb w wieży, czyli lekcja mineralogii w Lubaniu

 

Agat wypełniony zielonym kwarcem – prasiolitem (Płóczki Górne). Zbiory Muzeum Regionalnego w Lubaniu

Lubań stał się niedawno obowiązkowym celem dla każdego, kogo porusza do głębi tematyka dolnośląskich minerałów. 22 kwietnia 2017 roku Muzeum Regionalne w Lubaniu otwarło z przytupem nową, stałą wystawę – „Minerały Zachodnich Sudetów”, prezentującą okazy z lokalizacji zarówno klasycznych, jak i mniej znanych.  Czytaj dalej

Turkusowe ścierniska Pustkowa Wilczkowskiego

Turkus z Pustkowa Wilczkowskiego, dł. ok. 10 cm (kolekcja Muzeum Mineralogicznego Uniwersytetu Wrocławskiego)

O, wsi niepozorna, wsi dolnośląska! Iluż to obywateli w automobilach mija ciebie w pośpiechu co dzień?! A żaden, przycupnąwszy, nie pomyśli, co skrywasz śród pól kamienistych!   

Czy Pustków Wilczkowski zasłużył sobie na taką czułą – choć nierymowaną – inwokację? Zasłużył. A wszystko za sprawą turkusu, dzięki któremu wieś ta, położona jakieś 30 km na południe od Wrocławia przy drodze krajowej nr 8, tuż przy granicy Przedgórza Sudeckiego z Niziną Wrocławską, jest jednym z najciekawszych polskich stanowisk mineralogicznych. W końcu turkus należy do minerałów rzadkich, a z powodu swojej pięknej niebieskiej, zielononiebieskiej bądź zielonej barwy cieszy się zainteresowaniem jako kamień ozdobny już od starożytności. Czytaj dalej

Geologia dla mieszczucha (cz. 1) – „Miejskie” stalaktyty

Kalcytowe stalaktyty na betonowym wiadukcie kolejowym w Strzegomiu

Czy można uczyć się geologii, szukać ciekawych skał czy minerałów, nie ruszając się z miasta? Pomijając oczywistą możliwość zwiedzenia muzeów ze zbiorami geologicznymi (do czego też zachęcamy), czasami wystarczy odbyć dłuższy spacer, aby wnikliwie przyjrzeć się ścianom, chodnikom i pomnikom w naszym betonowo-kamiennym otoczeniu. Bez młotka, rzecz jasna, ale za to z szeroko otwartymi oczyma 🙂 W dobie dynamicznego rozwoju geoturystyki ten sposób zwiedzania miast staje się coraz popularniejszy. 

I my także chcemy zachęcić do takiej opcji spędzania wolnego czasu. Tym samym inaugurujemy cykl (niezbyt regularny) „Geologia dla mieszczucha”. Jako pierwsze na warsztat trafiają węglanowe nacieki, niekiedy w formie efektownych stalaktytów czy draperii, które często spotkać można na betonowych budowlach…   Czytaj dalej

Krew, pot, granaty i beryle, czyli mineralogicznie o Siedlimowicach

Granaty (almandyno-spessartyny)  z Siedlimowic. Wielkość – 1 mm i 0,5 mm

Korzystając z długich zimowych wieczorów, chcielibyśmy przybliżyć jedno z najciekawszych pod względem mineralogicznym miejsc na Dolnym Śląsku, a zapewne też i w Polsce – kamieniołom granitu w Siedlimowicach koło Żarowa. Kopalnia ta stanowi „pewniaka”, tzn. z pustymi rękami (plecakami) stamtąd się nie odchodzi, o ile oczywiście dane nam będzie zaznać szczęścia wpuszczenia na obszar wyrobiska. Podkreślmy wyraźnie, że chodzi o czynną kopalnię, więc nie jest ona ogólnie dostępna. Niemniej jednak dyrekcja zakładu jest na tyle miła, że czasami pozwala zdeterminowanym kolekcjonerom lub większym grupom studentów zstąpić do wyrobiska i co nieco wyzbierać. A satysfakcja z okazów tym większa, że naprawdę trzeba się czasami mocno napracować młotem i przecinakiem, bo granit łatwo swych skarbów nie oddaje. Oj, pot się leje. Niejeden kciuk paznokieć stracił…
Czytaj dalej

Czarne na białym, czyli bazalty w granitowym zagłębiu

Kamieniołom bazaltu w Strzegomiu, strona południowa

Kamieniołom bazaltu w Strzegomiu, ściana północno-wschodnia. W górnej części brekcja wulkaniczna (czerwonawy odcień), wypełniająca prawdopodobnie komin eksplozywny.

Zarzekaliśmy się (tutaj: o-janku-co-glinke-sprzedawal-czyli-rzecz-o-strzegomskiej-ziemi-pieczetnej), że wrócimy do tematu strzegomskiego kamieniołomu bazaltu (popularnie nazywanego „Bazaltem”). I nie chodzi o to, że męczy nas jakaś szczególna obsesja. Po prostu wyrobisko to zasługuje na większą uwagę jako miejsce, w którym zależnie od zainteresowań, potrzeb ducha i usposobienia można: primo – podszkolić się z geologii, mineralogii czy przyrody w ogóle, secundo – zasiąść, popatrzeć, popaść w stan kontemplacji, tertio – porobić fantastyczne zdjęcia o różnych porach roku, quarto – wykonać powyższe czynności w dowolnej kombinacji. Krótko mówiąc, to miejsce dla każdego, kto pragnie posiąść trochę ogłady umysłowej 😉
Czytaj dalej

O Janku, co glinkę sprzedawał, czyli rzecz o strzegomskiej ziemi pieczętnej

Jan Montanus (1531 - 1604) - strzegomski lekarz i alchemik oraz nadworny doradca Rudolfa II Habsburga

Jan Montanus (1532 – 1604) – strzegomski lekarz i alchemik oraz nadworny doradca Rudolfa II Habsburga (podobizna z tablicy pamiątkowej przy ul. Dąbrowskiego w Strzegomiu)

Prosty pomysł to klucz do udanego biznesu. Udowodnił to cztery i pół wieku temu pewien Janek ze Strzegomia, który wtedy był jeszcze prostym medykiem, choć przejawiał też pewne (al)chemiczne ciągotki, a i bystrości umysłu i ambicji mu nie brakowało. No, dobra. Teraz poważnie, bo w końcu o zacnego obywatela strzegomskiego chodzi, co wielką karierę zrobił. Owym lekarzem był niejaki Johannes Schultz (1532 – 1604), który przeszedł do historii jako Jan Montanus, a dziełem swego żywota rodzinne miasto rozsławił. Co więc sprawiło, że wspomniany Montanus został bohaterem geologicznego bloga? Zacznijmy od początku…

Czytaj dalej

Godzinki geologa, czyli o cyrkonie, co czas odmierza

Tak, tak, wiemy… Na początek powinno być o agatach, skoro ta strona to „Agatowcy”. Ale nie bądźmy tendencyjni. Zatem zaczniemy trochę z innej beczki. Mamy listopad, a ten kojarzy się z upływem czasu, więc może coś nawiązującego do takiej tematyki.

Czy zastanawialiście się, jaki minerał można uznać za najważniejszy dla współczesnej geologii? Palmę pierwszeństwa trzeba chyba oddać niepozornemu cyrkonowi. Ile minut w godzinie, a godzin w wieczności, tyle czasu geolodzy spędzają w laboratoriach, wydzierając maleńkie ziarenka cyrkonów ze skał. A potem męczą je różnymi wyszukanymi torturami, aby określić, ileż to milionów lat mogą one liczyć. Na szczęście cyrkon nie baba i wieku się nie wstydzi, a im starszy, tym lepszy…;)

Czytaj dalej