Przeklęty głód złota, czyli górnicza przeszłość Příčnego vrchu

Pierwsza sztolnia dziedziczna (XIV w.) na dawnym polu eksploatacyjnym złota Starohoři koło Horní Údolí. Pogórnicze relikty zlatohorskiej ziemi uznane zostały przez czeskie władze za narodowy pomnik kultury.  

Ach, to złoto! Ktoś kiedyś w starożytnym świecie, zapewne w Babilonii lub Egipcie, utożsamił jego blask ze światłem słońca. I zaczęło się… Przypisując złotu boską bądź magiczną moc, sztucznie wywindowano jego wartość. Od tamtej pory – nawiązując do operetkowej klasyki – „złoto toczy się w krąg/z rąk do rąk, z rąk do rąk.” Trudno powiedzieć, ile tysięcy kilometrów sztolni wykuto w skałach i ile milionów ton osadów rzecznych przepłukano przez wieki na całym świecie, aby wydobyć łącznie te – jak się ostrożnie szacuje – blisko 170 tys. ton złota, którego połowa uwięziona została w precjozach… Jako symbol władzy i pieniądz złoto nierozerwalnie związało się z historią państw, podbojów, wojen i handlu. Gorączka poszukiwań złotego kruszcu nie ominęła Europy, a znaczące ślady tej górniczej aktywności znane są, jak wiadomo, między innymi z obszaru sudeckiego. Jednym z najciekawszych i najstarszych historycznie ośrodków wydobycia złota było miasto Zlaté Hory, nieopodal Głuchołaz. Jeśli kogoś żywo interesuje temat sudeckiego złota, niech zapuści się w tamte rejony. My proponujemy zwłaszcza zaciszne, sielankowe okolice Horní Údolí i południowo-zachodnie stoki Příčnego vrchu, gdzie specjalnie przygotowane ścieżki dydaktyczne przybliżają górniczą historię zlatohorskiej ziemi. A historia ta stanowi część lokalnej tożsamości…
Czytaj dalej

Kosmiczna fabryka szkła, czyli z wizytą w krainie wełtawitu

Świadek kosmicznej katastrofy sprzed 15 mln lat- wełtawit. Kolekcja Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov

Jakieś 14,5 -15 mln lat temu (środkowy miocen) doszło do katastrofy. Kilometrowy kosmiczny bolid i towarzyszący mu stumetrowy księżyc znalazły się na orbicie kolizyjnej z Ziemią. Lecąc z prędkością ponad 70 tys. km/h, walnęły w Europę niczym pięść Tysona w facjatę Gołoty. Ślady kolizji czytelne są do dzisiaj. A jej skutki okazały się interesujące dla miłośników kolorowych kamieni, o czym można się przekonać w Českým Krumlovie, gdzie wywiało nas w minione wakacje.  Czytaj dalej

Ostaš – gdzie Śmierć ma swój grób, a diabły parkują samochody

Mogiła Śmierci (Mohyla smrti). Ta pani chyba próbuje coś powiedzieć

Czechy to mały kraj, ale ilość „skalnych miast” przypadająca na jednego mieszkańca jest doprawdy nielicha. Spore ich nagromadzenie mamy tuż za nasza granicą. Polscy turyści odwiedzający Góry Stołowe zapuszczają się chętnie do ich czeskiej części (Broumovska vrchovina), biorąc sobie za cel zazwyczaj piękne i zatłoczone Adršpašsko-teplické skály, rzadziej Broumovské stěny. Niewielu jednak wie o niewielkim, ale uroczym Eustachym, czyli Ostašu, który również kryje piaskowcowe labirynty. Czytaj dalej