Z młotkiem w strzegomskich kamieniołomach, czyli mineralogiczne oblicze granitowego zagłębia

Strzegomska klasyka: stilbit (desmin) – minerał z grupy zeolitów. Wielkość skupienia – 5 mm

Nasz poprzedni tekst poświęciliśmy historii wydobycia granitu w okolicach Strzegomia. Mało jednak było tam o geologii, przez co czujemy się trochę nieswojo. Dlatego, dopingowani pewnym niedosytem, nadrabiamy zaległości. Warto bowiem wiedzieć, co zasygnalizowaliśmy już przezornie, że ziemia strzegomska jest nie tylko zagłębiem granitowym, ale również celem pielgrzymek krajowych i zagranicznych mineralogów tudzież kolekcjonerów. Do tej pory w okołostrzegomskich kopalniach opisano około stu minerałów, a co pewien czas pojawiają się doniesienia o udokumentowaniu kolejnych. Z tego powodu omawiany obszar, co trzeba podkreślić, należy do najciekawszych mineralogicznie rejonów na świecie! Liczne i bogate zbiory – prywatne i muzealne – potwierdzają tylko, że kamieniołomy w takich miejscowościach jak Żółkiewka, Borów czy Zimnik to po prostu klasyka, o którą otarł się chyba każdy polski wielbiciel minerałów. W przypadku wielu z nich to „otarcie” skutkowało zrodzeniem się wielkiej pasji…

Jeżyk – kolejny klasyk. Zielony epidot narastający na krysztale morionu (czarnego kwarcu). Wielkość – 5 cm x 4 cm

Jak pisaliśmy ostatnio, eksploatacja granitu na dużą, przemysłową skalę rozwinęła się w Strzegomiu i sąsiednich miejscowościach dopiero w XIX w. Wzmożone wydobycie udostępniło głębsze partie licznych złóż. „Skutkiem ubocznym” pojawienia się dużej ilości odkrywek był wzrost frekwencji geologów i mineralogów na ziemi strzegomskiej, dzięki czemu tamtejsze granity i towarzysząca im mineralizacja zostały dość gruntownie poznane i opisane. Zresztą są one wdzięcznym obiektem badań do czasów dzisiejszych. W najbliższym czasie nie przewiduje się braków w materiale analitycznym.

Zanim jednak przyjrzymy się dokładniej temu mineralogicznemu sezamowi, poświęćmy nieco uwagi samemu masywowi Strzegomia-Sobótki, bo to właśnie tej jednostki geologicznej dotyczy całe zamieszanie. Masyw ten, wchodzący w skład bloku przedsudeckiego, rozciąga się w kierunku NW-SE na przestrzeni ok. 45 km pomiędzy Jaworem a Sobótką (Strzegom znajduje się więc mniej więcej w centralnej części). Jak większość sudeckich i przedsudeckich granitów (właściwie granitoidów), a więc karkonoskich, strzelińskich, kudowskich, kłodzko-złotostockich, niemczańskich, jawornickich i žulowskich, tak i te strzegomskie powstały pod koniec ery paleozoicznej. Stanowią one świadectwo intensywnych procesów magmowych, jakie towarzyszyły waryscyjskim ruchom górotwórczym. Zresztą takich dowodów w Sudetach jest znacznie więcej: ryolitowe i melafirowe wzniesienia Gór Kamiennych, Wałbrzyskich oraz Gór Kaczawskich i Pogórza Kaczawskiego dokumentują wulkaniczną fazę tych właśnie zjawisk.

Kamieniołom w Czernicy

Masyw Strzegomia-Sobótki nie jest jednorodną intruzją magmową. W rzeczywistości uformował się w kilku etapach pomiędzy 310 a 290 mln lat temu, a więc na przełomie późnego karbonu i wczesnego permu. Odzwierciedla to jego budowa. W części wschodniej dominują jasne granodioryty biotytowe (np. Sobótka, Gola Świdnicka, Chwałków) oraz granity dwułyszczykowe (znane np. z Siedlimowic), natomiast część zachodnia zbudowana jest przede wszystkim z granitu hornblendowo-biotytowego, wydobywanego np. w Strzegomiu, Żółkiewce, Rogoźnicy, Kostrzy, Borowie czy Paszowicach. Oprócz nich wyodrębnia się również kilka mniej rozpowszechnionych odmian, m.in. granity biotytowe, wydobywane w Morawie i Granicznej, czy drobnokrystaliczne leukogranity, znane z Zimnika, Rogoźnicy i Wieśnicy.

No dobrze, darujmy sobie jednak bardziej szczegółowe rozważania petrologiczne, a więcej uwagi przyłóżmy do strzegomskich minerałów. Obiektem zainteresowania mineralogów i kolekcjonerów nie są bowiem granity same w sobie, lecz znajdujące się w nich pegmatyty – charakterystyczne, bardzo grubokrystaliczne skały, powstałe w końcowym etapie formowania się intruzji magmowej dzięki stopom resztkowym bogatym w parę wodną i inne składniki gazowe i pierwiastki rzadkie. W kształtowaniu się ich bogatej mineralizacji niezwykle istotną rolę odegrały roztwory hydrotermalne. Pegmatyty są dość powszechne w omawianym masywie, ale te najciekawsze i najbogatsze mineralogicznie znajdują się na zachód od Strzegomia (o pegmatytach wschodniej części masywu pisaliśmy tutaj: http://agatowcy.pl/index.php/2017/01/24/krew-pot-granaty-i-beryle-czyli-mineralogicznie-o-siedlimowicach/).

Pegmatyt druzowy w granicie strzegomskim

Pegmatyty zachodniej części masywu występują w postaci gniazd i soczew, rzadko w formie żyłowej. Utworzyły się w górnych partiach intruzji magmowej, dlatego odsłaniają się często podczas eksploatacji. Typowe są tu tzw. pegmatyty druzowe i komorowe, charakteryzujące się obecnością mniejszych lub większych pustek, na ściankach których narastały minerały. Zwykle pustki te osiągają wielkość kilku czy kilkunastu centymetrów, jednak zdarzają się też prawdziwe olbrzymy o wymiarach 1-3 m! Wielkie komory pegmatytowe udokumentowano m.in. w Czernicy, Żółkiewce i Borowie. Jak wspomnieliśmy we wstępie, bogactwo minerałów wypełniających druzy jest oszałamiające – opisano ich dotąd około 100 rodzajów (z szansą na więcej). Warto zaznaczyć, że na świecie jest niewiele takich miejsc. A w Polsce pod względem różnorodności mineralogicznej ziemia strzegomska jest liderem. Nie będziemy tu oczywiście wymieniać i omawiać wszystkich minerałów, aby nie zamęczać mniej zaangażowanych w te kwestie Czytelników. Pokażemy za to strzegomską „klasykę” i nieco smaczków, za którymi gonią bardziej wytrawni kolekcjonerzy.

Druza w pegmatycie wypełniona skaleniami, kwarcem, chabazytem, stilbitem, epidotem i chlorytem (złoże Żółkiewka-Wiatrak). Wymiary druzy – 12 cm x 5 cm 

Wizytówką strzegomskich pegmatytów są skalenie i kwarce. Te pierwsze występują jako mikroklin (skaleń potasowy) i albit (skaleń sodowy), tworzące często ładne i duże skupienia. Pojedyncze kryształy mikroklinu niekiedy mogą osiągać wielkość 30-40 cm. Najczęściej są kremowe, żółtawe, szarozielone, sporadycznie zielononiebieskie (amazonit). Albit z kolei tworzy ciekawie prezentujące się odmiany: białą, niebieskawą lub bezbarwną (cleavelandyt).

Po prostu „Strzegom”. Rodzinka kryształów skalenia potasowego (mikroklinu) z niewielką ilością zielonego epidotu. Wielkość – 15 cm x 10 cm x 7 cm

Kryształy bezbarwnego albitu (cleavelandytu)  narastające na mikroklinie. Lokalna specjalność. Wielkość – 5 cm x 3 cm x 3 cm

Mikroklin (duży kryształ) i albit (wokół) przyprószone chlorytem. Długość okazu – 8 cm

Kwarc natomiast tworzy trzy charakterystyczne odmiany – kryształ górski (niekiedy delikatnie przydymiony na końcach lub zabarwiony powierzchniowo tlenkami żelaza na żółto), kwarc dymny oraz czarny morion. Największe kryształy morionu osiągają nawet kilkadziesiąt centymetrów długości. Ciekawostkę stanowią tzw. kwarce fantomowe, powstałe wskutek narastania młodszej, zazwyczaj jaśniejszej generacji kwarcu na starszy kryształ. Niekiedy powierzchnia wewnętrznego kryształu podkreślona jest dodatkowo np. chlorytem, dzięki czemu fantom jest bardzo wyraźny. Innym razem zaś fantom odznacza się jedynie subtelną zmianą barwy, a jego granice są rozmyte niczym mgła z czerni lub szarości utkana… 😉

Morion – „typowy” suwenir ze Strzegomia. Wysokość – 10 cm

Smaczek dla koneserów – kwarc fantomowy. Wysokość – 3 cm

Wraz ze spadkiem temperatury i zmianami składu chemicznego krążących roztworów na kwarcach i skaleniach krystalizowały kolejne fazy mineralne. Niektóre z nich to prawdziwe unikaty. Ale zacznijmy od tych bardziej pospolitych, co nie znaczy, że nieciekawych, nieefektownych czy bezwartościowych. Wręcz przeciwnie. To właśnie te najbardziej rozpowszechnione minerały, podobnie jak wspomniane wcześniej kwarce i skalenie, decydują o rozpoznawalności „Strzegomia”. Większość z nich to krzemiany. Typowym składnikiem wypełniającym druzy jest epidot, tworzący charakterystyczne ciemno- i jasnozielone wachlarzowate skupienia. Często towarzyszy mu, również powszechny, chloryt (jego ziemista zielonoczarna odmiana, zwyczajowo nazywana „strzegomitem” lub „strigovitem”, pierwotnie była uznawana za samodzielny minerał). Oprócz epidotu spotyka się także zbliżony składem klinozoisyt, który charakteryzuje się mniejszą niż w epidocie zawartością żelaza oraz szarobrązowawą barwą. Rzadkością jest natomiast niebieskawy pumpellyit, daleki „krewny” dwóch poprzednich minerałów, również jak one reprezentujący tzw. krzemiany grupowe.

Wachlarzowe skupienie zielonego epidotu z narastającymi jasnobrązowymi kryształami heulandytu. Wielkość – 4 cm x 3 cm

Niebieskawy pumpellyit – jeden z rzadszych minerałów w strzegomskich pegmatytach. Wielkość okazu – 2 cm x 1,5 cm

„Strzegomit”, odmiana chlorytu, niestety nie zachował statusu samodzielnego minerału. Szkoda, choć urodą nie grzeszy…

Charakterystycznymi składnikami omawianych pegmatytów są minerały z grupy zeolitów. Najpospolitsze z nich to żółty lub żółtobrunatny stilbit (desmin), tworzący specyficzne, łatwe do identyfikacji promieniste skupienia. Dobrze rozpoznawalny jest też kostkowy, brązowy lub wiśniowoczerwony (rzadziej pomarańczowoczerwony lub żółty) chabazyt. Okazy o ciemnym zabarwieniu stanowią specyfikę strzegomskich pegmatytów. Spośród innych zeolitów w mniejszych ilościach pojawiają się również heulandyt, skolecyt czy śnieżnobiały, lecz dość kruchy i nietrwały laumontyt.

Książkowy przykład strzegomskiego stilbitu (desminu). Długość okazu – 8 cm

Typowo strzegomski chabazyt o ciemnowiśniowym zabarwieniu. Wielkość – 3 cm x 2 cm

Chabazyt. Co za uroda! Wielkość – 5 cm x 3 cm

Śnieżna biel odwodnionego laumontytu (caporcianitu). Wielkość fragmentu 7 cm x 5 cm

Do najpiękniejszych strzegomskich minerałów należy fluoryt (to już nie krzemian, lecz fluorek wapnia). Jego najczęściej fioletowe i niebieskie, a rzadziej różowe, zielonawe, bezbarwne lub wielobarwne kryształy, osiągające wielkość nawet kilkunastu centymetrów (choć maleństwa też bywają urocze), są wysoko cenione przez kolekcjonerów ze względu na swoją nieprzeciętną urodę. Poszukiwany jest także kalcyt (węglan wapnia) – minerał dość powszechny, lecz o dużej różnorodności form, co również przysparza mu wielu miłośników. Tworzy skupienia zarówno zbite, masywne, jak i szczotki krystaliczne. Największe kryształy kalcytu dochodzą do kilkunastu centymetrów długości. Ciekawą odmianą jest tzw. szpat papierowy, przybierający postać bardzo cienkich, blaszkowych kryształów. Znane są kalcyty bezbarwne, białe, szare i miodowożółte. Minerał ten wypełniał druzy strzegomskich pegmatytów na samym końcu.

Fluoryty o budowie strefowej. Wielkość największego kryształu – 3 mm

Fluoryt (4 cm x 3 cm) – godna ozdoba kolekcji…

Smaczek dla kolekcjonerów o zacięciu krystalograficznym. Kryształ fluorytu jako kombinacja trzech form – sześcianu, ośmiościanu i dwunastościanu. Wielkość – 6 mm

Rodzinka fluorytów na mikroklinie. Wielkość kryształów – ok. 1 mm

Kalcyt – strzegomski klasyk… Wielkość okazu 5 cm x 4 cm

Kalcyt w skali mikro. Tutaj narastający na żółty  stilbit

Kalcyt (biały o jedwabistym połysku) w postaci tzw. szpatu papierowego z narastającymi stilbitami (żółte). Wielkość okazu – 8 cm x 6 cm

Charakterystyczne są skupienia igiełek czarnego turmalinu. Szczególnie ładnie prezentują się jego przerosty z chabazytem czy wrostki w kwarcu. Ciekawostkę stanowi również drobnołuseczkowy, połyskujący stilpnomelan – minerał typowy raczej dla łupków metamorficznych, dlatego jego obecność w pegmatytach jest bardzo interesująca. Spośród innych ciekawych minerałów można wymienić jeszcze granaty, prehnit oraz tytanit. Pojawiają się też łyszczyki. Muskowit i biotyt są najpopularniejszymi z nich, ale przy odrobinie szczęścia można spotkać także flogopit czy miki litowe – lepidolit i zielonkawy zinnwaldyt. Niezbyt dużą reprezentację w pegmatytach mają minerały kruszcowe (raczej chętniej krystalizowały w żyłach kwarcowych tudzież zmienionych hydrotermalnie granitach). Najpopularniejsze z nich to siarczki: piryt, galena i molibdenit, tworzący charakterystyczne giętkie i połyskujące, srebrnoszare blaszki. Rzadziej pojawiają się pirotyn, chalkopiryt czy piękne kryształy sfalerytu o silnym diamentowym połysku. Nie lada gratkę dla pasjonatów stanowią cieniutkie igiełki unikatowego cosalitu (bizmutowa siarkosól ołowiu). Tlenki i wodorotlenki mają swą reprezentację głównie w postaci hematytu, magnetytu, kasyterytu, kryptomelanu i goethytu.

Świat w mikroskali. Przerosty chabazytu (brunatny) z turmalinem (czarny). Wielkość centralnego kryształu chabazytu – 3 mm

Turmalin (czarne igiełki) na kwarcu i skaleniu. Wysokość okazu – 4 cm

Okaz bardzo strzegomski. Chabazyt (brunatny) ze stilpnomelanem (ciemny, połyskujący). Wielkość fragmentu – 10 cm x 8 cm

Po prostu piryt… Wielkość większego kryształu – 3 cm x 3 cm

Charakterystyczne wtrącenia blaszek molibdenitu. Wielkość okazu – 5 cm x 5 cm

Kryształ sfalerytu o diamentowym połysku i miodowobrązowej barwie. Wielkość – 5 mm

Do mineralogicznych rarytasów przyprawiających kolekcjonerów o szybsze bicie serca i wzmożoną potliwość są należą barwne odmiany berylu – zielonawoniebieski akwamaryn lub zielonawożółty heliodor – oraz takie osobliwości jak milaryt, fenakit, helvin, babingtonit czy topaz. Kilkadziesiąt kryształów tego ostatniego wydobyto kilka lat temu w Żółkiewce (pół wieku po pierwszej wzmiance o tym minerale w pegmatytach strzegomskich). Należą one do najlepszych okazów topazu z terenu Polski. Największe kryształy o delikatnie przydymionej barwie osiągają wielkość 2,5-3,3 cm i mają wartość jubilerską. Mniejsze topazy są bezbarwne. Unikatem okazał się także opisany niedawno sekaninait manganowy (to zupełnie nowy minerał!), należący do grupy kordierytu. Jedyne jego wystąpienie znane jest jak dotąd tylko z Zimnika (2007 r.), gdzie udokumentowano kryształy o brązowym i szarofioletowym zabarwieniu. Ciekawostkę stanowi bavenit. Tworzy bardzo specyficzne białe, przypominające watę nagromadzenia. Choć jest rzadkością w skali światowej, w okolicach Strzegomia pojawia się stosunkowo często. Podobnie zresztą jak niepozorny aksynit. 

Coś dla znawców – milaryt. Długość kryształu – 4 mm

Topaz – rzadkość. Długość kryształu – 3 mm

Kolejna specjalność Strzegomia – bavenit (biały) na epidocie. Wielkość skupienia – 1 cm

Sekaninait manganowy – jedna z ekstremalnych rzadkości ze strzegomskich pegmatytów, a przy okazji całkowicie nowy minerał, nieopisywany dotąd na świecie. I cóż, że nieładny. Jest w naszej kolekcji! Wielkość – ok. 1 cm

No cóż! Jeszcze długo można snuć opowieść o strzegomskich minerałach, wynajdując różne cacuszka, smaczki, cymesy, rarytasy i osobliwości, aby udowodnić ich unikatowość. Ale nie w tym rzecz. Okazy ze Strzegomia są po prostu ciekawe, bez względu na to, czy prezentują te najpospolitsze składniki wypełniające pustki pegmatytów, czy raczej te bardziej wyrafinowane i rzadsze. Ich popularność jeszcze długo nie minie. Nowe wspaniałe okazy ciągle wzbogacają zbiory kolekcjonerów. Co jakiś czas słychać też o kolejnych odkryciach. „Strzegom” pojawia się na licznych w naszym kraju giełdach, więc kto nie zdobędzie się na odwagę, by ruszyć z młotem i przecinakiem do kamieniołomów na polowanie, może bez problemu nabyć jakiś drobiazg drogą kupna. Warto też odwiedzić muzea. Jeden z najciekawszych zbiorów minerałów z pegmatytów strzegomskich znajduje się w Muzeum Mineralogicznym Uniwersytetu Wrocławskiego.

 

PS  Wszystkie zaprezentowane w powyższym tekście okazy pochodzą z naszej prywatnej kolekcji

 

 

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *