Granit, granitowi, granitem…, czyli historia Strzegomia na granicie pisana

Kamieniołomy granitu są wpisane w krajobraz ziemi strzegomskiej. Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów panoramy miasta jest potężna kopalnia „Graniczna”.

Aż trudno nam uwierzyć, że Strzegom gościł na tym blogu tak rzadko. Zwłaszcza że łączą nas z tym miastem relacje wykraczające poza zwykłą zażyłość… Jeszcze trudniej uwierzyć, że miasto to nie pojawiało się w naszych tekstach w kontekście granitu. Bo nawet jeśli ktoś Strzegomia w ogóle nie kojarzy, to z pochodzącym z jego okolic popularnym kamieniem budowlanym miał do czynienia z całą pewnością, choć zapewne nie do końca świadomie. Od Szczecina po Przemyśl, od Olsztyna po Wrocław, nad Bałtykiem i na Śląsku, w Berlinie i Wiedniu – wszędzie tam natkniemy się na przykłady jego użycia. To chyba wystarczający powód, aby przyjrzeć się mu się nieco szerzej. Proponujemy więc na początek nieco historii, oczywiście z granitem w roli głównej…

Granitowe serce Polski bije na strzegomskim rynku

Strzegom granitem się szczyci, jest on ważną częścią lokalnej tożsamości. Miasto chętnie promuje się jako granitowe serce Polski. Ten tytuł Strzegomiowi zasłużenie i obiektywnie się należy, co w dalszych akapitach postaramy się udowodnić. Ale ponieważ chcemy być rzetelni, zaznaczamy uczciwie, że strzegomianie swego czasu dobierali się także do okolicznego bazaltu (http://agatowcy.pl/index.php/2017/01/08/czarne-na-bialym-czyli-bazalty-w-granitowym-zaglebiu/). Zresztą – o losie przewrotny! – w panoramach miasta zazwyczaj widać bazaltową Krzyżową Górę 🙂 ).

Granit strzegomski – kamieniarska klasyka

W takim razie może zacznijmy od liczb i statystyk. Ale spokojnie – będzie krótko i treściwie. Wczytując się w bilans zasobów Państwowego Instytutu Geologicznego, można wyciągnąć takie oto informacje. W Polsce udokumentowanych zostało 76 złóż granitu, z czego 44 znajdują się właśnie w rejonie Strzegomia (wyznaczonym przez nas – całkowicie subiektywnie – jako obszar między Strzegomiem a Paszowicami koło Jawora). Spośród nich aż 29 jest obecnie eksploatowana. W 2016 r. wydobyto z tych złóż niemal 5 mln ton surowca, czyli połowę pozyskiwanego w Polsce granitu – wystarczająco, by zdobyć laur w konkursie na stolicę granitu i zdystansować Strzelin czy Sobótkę (której granity należą zresztą do tej samej jednostki geologicznej co surowiec ze Strzegomia). Ta ilość stanowi niemal 10% całego krajowego rynku kamieni blocznych i łamanych. Większa część produkcji zaspokaja głównie krajowe zapotrzebowanie, ale sporo wyrobów sprzedawana jest także na rynki zagraniczne. Stosunkowo niska cena, walory estetyczne i wysokie parametry technologiczne powodują, że granit strzegomski cieszy się wciąż popularnością pomimo dużej konkurencji i zatrzęsienia kolorowych kamieni z zagranicy.

Początki wydobycia granitu strzegomskiego giną w mrokach historii, jak to się zwykle mówi. Łatwo jednak stwierdzić, że pozyskiwano go w okolicy już w czasach średniowiecznych, czego świadectwo dają najstarsze zachowane budowle Strzegomia – gotyckie kościoły i pozostałości obwarowań – do budowy których wykorzystywano w znacznej części bloczki granitowe wespół z bazaltowymi. Najstarsza znana wzmianka dotycząca kamieniołomów granitu (w Zimniku) pochodzi z 1594 roku. Wiadomo również, że w połowie XVIII stulecia wieś Rogoźnica czerpała granit ze swojego wyrobiska w związku z budową nowego ewangelickiego kościoła oraz innych ważnych obiektów. W tym czasie i sam Strzegom miał własny kamieniołom. Eksploatacja na ponadregionalną, przemysłową skalę zaczęła rozwijać się jednak dopiero od lat dwudziestych XIX wieku. Inicjatorem był Friedrich Samuel Bartsch, strzegomski przedsiębiorca. W 1826 roku uruchomił kopalnię, która w kolejnych dekadach miał stać się największym kamieniołomem granitowym w okolicy. Z wydobywanego surowca produkowano płyty chodnikowe, kostkę, słupy, ramy drzwiowe. Potomkowie Friedricha rozwinęli skalny biznes, kupując lub dzierżawiąc kolejne kamieniołomy.

Kamieniołom Barcz I w Strzegomiu. Nazwa upamiętnia Friedricha Samuela Bartscha – założyciela kopalni.

Granitowe mauzoleum Bartschów – familii niezwykle zasłużonej dla rozwoju przemysłu skalnego w Strzegomiu. Budowla pochodzi z 1839 r. i znajduje się na cmentarzu św. Mikołaja przy ul. Świdnickiej w Strzegomiu.

Wzrastające zapotrzebowanie na granit spowodowało, że w następnych latach XIX w. powstają w rejonie kolejne duże wyrobiska, np. w Grabinie (dziś to dzielnica Strzegomia), Kostrzy, Czernicy, Goczałkowie, Rogoźnicy czy Morawie. Wiele z nich funkcjonuje do dziś. Dużą rolę w rozwoju gospodarki, w tym również i wydobycia granitu, miała rozbudowa linii kolejowych pod koniec XIX stulecia, dzięki czemu produkty ze strzegomskiego granitu mogły być wysyłane dalej, szybciej i w większej ilości. Wyroby sprzedawano nie tylko na rynku niemieckim, ale eksportowano je także do Austrii, Polski, Holandii czy nawet Wielkiej Brytanii.

Koleją szybciej…

Początek XX w. przyniósł technologiczny skok górnictwu skalnemu. Do drążenia otworów koniecznych do odspajania bloków po raz pierwszy użyto wówczas urządzeń pneumatycznych, co znacznie przyspieszyło pracę skalników. Coraz większe głębokości kamieniołomów wymusiły również zastosowanie dźwigów, a wkrótce także potężnych wyciągów linowych do transportu bloków z dna wyrobisk. Dziś tego typu urządzenia powszechnie zastąpiły żurawie dźwigowe.

Strzegomski skalnik przy pracy. Zdjęcie z okresu międzywojennego. Fotografia zapożyczona ze strony http://www.strzegom.pl/2004/strony/aktualnosci/2013/06/116.php

Stado żurawi w kamieniołomie

Trudnym czasem dla gospodarki była I wojna światowa. Przemysł musiał zmierzyć się z zastojem, brakiem rynków zbytu i rąk do pracy. Do 1919 r. aż jedna trzecia strzegomskich kamieniołomów zaprzestała działalności. Stopniowo gospodarka niemiecka odzyskiwała siły, jednak dopiero w połowie lat dwudziestych w branży skalniczej nastąpiła niewielka poprawa, a część firm została odbudowana. Między innymi powstała wówczas spółka akcyjna Vereinigten Schlesischen Granitwerke z siedzibą we Wrocławiu. W 1939 roku skupiała aż szesnaście kamieniołomów granitu i była jedną z największych firm górnictwa skalnego w Niemczech.

Spore zawirowania przyniósł wielki kryzys gospodarczy. Firmy znowu miały problem ze sprzedażą, wiele z nich musiało ograniczyć zatrudnienie lub stosować skrócony czas pracy. Okres Trzeciej Rzeszy przyniósł jednak kolejny rozkwit wydobycia granitu. Od 1935 r. kopalnie ledwo zaspokajały olbrzymi głód na surowce skalne. Rozwijająca się infrastruktura oraz budowa monumentalnych obiektów połykały każdą ilość materiału. Ponuro w historii strzegomskiego skalnictwa zapisała się II wojna światowa. W 1940 r. jedna z nadzorowanych przez SS firm wykupiła znajdujący się koło Rogoźnicy kamieniołom na wzgórzu Krowiarka. Wkrótce powstał przy nim KL Gross Rosen – jeden z największych i najcięższych niemieckich obozów koncentracyjnych, którego więźniowie zmuszani byli m.in. do katorżniczej pracy przy wydobyciu granitu.

Granitowy monument w byłym obozie koncentracyjny Gross Rosen koło Rogoźnicy

Po wojnie zaczyna się nowy rozdział historii strzegomskich kopalń, w zupełnie odmiennej rzeczywistości i w innym państwie. Zachowana infrastruktura pozwoliła na szybkie uruchomienie największych zakładów i wznowienie produkcji na potrzeby odbudowującej się Polski. Wydobycie granitu i cała produkcja kierowane były centralnie. Rok 1989 przyniósł kolejne zmiany i zawirowania. Kopalnie granitu musiały odnaleźć się, z różnym skutkiem, w warunkach wolnorynkowej konkurencji. Generalnie jednak po kilku początkowych latach zastoju przemysł skalny w okolicach Strzegomia rozwinął się niebywale. Jak wspomnieliśmy wcześniej, obecnie między Strzegomiem a Jaworem funkcjonuje niemal 30 kopalń, wydobywających przede wszystkim kamień bloczny. Zaledwie klika z nich ukierunkowana jest wyłącznie na produkcję kruszyw. Mnogość zakładów wydobywczych pociąga za sobą również znaczącą ilość przedsiębiorstw kamieniarskich i punktów sprzedaży… nagrobków, co wyraźnie rzuca się w oczy każdemu, kto wjeżdża do Strzegomia (nazywanego ironicznie przez niektórych osobników miastem stu cmentarzy… 😉 ).

Skały i człowiek…

Granitowe bloki czekają na transport…

Strzegom ze swojego naturalnego bogactwa i wielowiekowej historii jego eksploatacji jest po prostu dumny, czego manifestacją jest organizacja czerwcowego Święta Granitu. To jedyne miasto w Polsce, zapewne też jedyne w Europie, a być może – zaryzykujmy – jedyne na świecie, gdzie granit jest tak fetowany. Jakby tego było mało, w mieście cyklicznie odbywają się także plenery rzeźby w kamieniu. Najciekawsze prace polskich i zagranicznych artystów pozostają w mieście, więc można je zobaczyć na żywo, do czego zachęcamy. Wkrótce ma powstać nawet specjalna aleja, gdzie rzeźby te będą zgromadzone.

„Nocny motyl” Adama Wyspiańskiego rozwija skrzydła przed strzegomskim ratuszem. Rzeźba wykonana z brazylijskiego charnockitu (granitu piroksenowego) Verde Ubatuba

„Wyrwane z kontekstu” autorstwa Grażyny Jaskierskiej-Albrzykowskiej (rzeźba przeniesiona z rynku na Aleję Wojska Polskiego)

Granitowa „Kropla” Martina Kuchařa

W dziwnie zakrzywionej czasoprzestrzeni dyplomowanych geologów zawsze znajdzie się jakiś akcent związany z ich ulubioną gałęzią wiedzy. Musimy więc wspomnieć (to silniejsze od nas!) o jeszcze jednym bogactwie Strzegomia. Wśród kolekcjonerów minerałów strzegomskie kamieniołomy to synonim Eldorado. Znajdowane w nich przy okazji eksploatacji granitu okazy skaleni, kwarców, epidotów, fluorytów, zeolitów czy kalcytów zdobią prywatne i muzealne zbiory w wielu krajach. Zawsze też goszczą na licznych w Polsce giełdach minerałów, również tej strzegomskiej, odbywającej się co roku w ramach Święta Granitu. Ale o geologii i minerałach opowiemy innym razem…

Stilbit (desmin) ze strzegomskich kamieniołomów

 

 

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *