Tam gdzie rodzi się żelazo…

Bloczki rudy darniowej o charakterystycznej gąbczastej budowie. Pozostałości Bramy Czarnej w Miliczu

Wyczulone spojrzenie dociekliwego geologa zawsze natknie się na coś ciekawego, nawet w miejscach nieoczywistych. Pożywką dla takiego osobnika wcale nie muszą być kamieniołomy czy skałki w jakimś zapomnianym kleszczowisku. Stary kościół, ruiny zamku, kawałek kamiennego muru  – wszystko to również może stać się przyczynkiem do rozważań o skałach i zjawiskach geologicznych. Dobrym przykładem są budowle w takich miejscach jak Szprotawa, Milicz, Łowicz czy Gizałki… A co może być dla nich wspólnym geologicznym mianownikiem? Zapraszamy na Niż Polski – do krainy rud darniowych, czyli tam gdzie rodzi się żelazo…  

Rudy darniowe to skały tyleż powszechne, co nietypowe. A skąd nazwa? Ruda darniowa, drzewiej nazywana też błotnicą lub żelazem darniowym, od czasów starożytnych używana była jako ruda (co za niespodzianka!) dostarczająca żelazo. Ponieważ jest ona dość uboga w ten metal, hutnicy już dawno stracili dla niej zapał, swą miłość kierując ku surowcom znacznie bogatszym i czystszym. Drugi człon nazwy nawiązuje do miejsc jej występowania – mokradeł, łąk, bagien i torfowisk, najczęściej na terenach lekko falistych, w rozległych pradolinach polodowcowych. Jeśli wyobrazimy sobie niewielkie morenowe wzgórza, leniwie ciurkające pomiędzy nimi strumyki oraz podmokłe łąki, to właśnie będzie środowisko uwielbiane przez rudę darniową. Znajdziemy ją jednak wyłącznie w strefie klimatów umiarkowanego i chłodnego, które zapewniają dostateczną ilość wilgoci i niezbyt szybkie jej odparowywanie (tak więc nie znano tego typu rud w starożytnym Egipcie, Persji czy Grecji). Nie dziwi więc fakt, że na znacznej połaci naszego niezbyt wyżynnego i jak na razie jednak deszczowego kraju ruda darniowa jest tworem dość powszechnym, podobnie zresztą jak w innych krajach północnej, środkowej i wschodniej Europy, azjatyckiej części Rosji czy Kanadzie.  

Zlepienie ziarenek osadu substancją żelazistą prowadzi do powstania rudy darniowej kawałkowej (masywnej), wykorzystywanej niegdyś z powodzeniem w budownictwie.

Skała ta zalega bardzo płytko, zazwyczaj pod kilkunastocentymetrową warwą gleby i darni. Tworzy płaty o zróżnicowanych rozmiarach i niewielkiej miąższości (zwykle 15-30 cm). Wydziela się kilka jej odmian różniących się wyglądem, zwięzłością, strukturą i składem. Nie wchodząc w szczegóły, generalnie wyróżnia się rudy ziemiste (pylaste, miałkie), gruzełkowe oraz zwięzłe (kawałkowe). Średnia zawartość żelaza to 30% wag. – niezbyt duża jak na dzisiejsze standardy. Niekorzystne zanieczyszczenia w postaci fosforu i krzemionki dodatkowo obniżają jakość rudy. Głównymi minerałami żelazonośnymi są tlenowodorotlenki żelaza. Wśród nich dominuje ferrihydryt, któremu w zmiennych proporcjach towarzyszą goethyt i lepidokrokit. Powszechne są też tlenki manganu i krzemionka. W niektórych odmianach spotyka się węglany oraz fosforany. Te ostatnie reprezentowane są przede wszystkim przez wiwianit oraz produkty jego utleniania w postaci niebieskich lub niebieskozielonych nalotów, naskorupień i wtrąceń. Ważnym składnikiem są ziarenka pierwotnego osadu, które w odmianie zbitej tworzą szkielet sklejony fazą żelazistą. 

Wiwianitowa ruda darniowa z doliny Prosny. Produktem utleniania wiwianitu są charakterystyczne niebieskie skupienia.

Powstawanie rud darniowych wiąże się z biblijnym potopem… Tak przynajmniej twierdzili niektórzy. A w rzeczywistości chodzi o utlenianie żelaza wyługowanego z minerałów podłoża. Wypłukane żelazo, transportowane wodami powierzchniowymi i podpowierzchniowymi, ulega utlenieniu i wytrąceniu w postaci wodorotlenków. Każdemu zdarzyło się chyba widzieć jasnobrunatny osad na dnie jakiegoś leśnego czy łąkowego strumyka. To właśnie produkt tych procesów. Dużą rolę odgrywają tu związki organiczne oraz mikroorganizmy – niektóre bakterie i grzyby. Dzięki temu powstawanie rudy darniowej jest zjawiskiem odnawialnym. Na odradzanie się jej złóż zwracali uwagę od dawna różni uczeni, a wśród nich Georgius Agricola – słynny XVI-wieczny niemiecki lekarz, metalurg i mineralog, postać o wielkich zasługach dla rozwoju nowożytnego górnictwa i hutnictwa. Zjawisko to jednak może być zahamowane przez zachwianie równowagi hydrologicznej, np. wskutek prac melioracyjnych i osuszenie terenu.

Rudę darniową na terenach dzisiejszej Polski zaczęto przetapiać w czasach starożytnych, na co mogą wskazywać pozostałości stanowisk dymarskich m.in. z dolin Odry i Warty. Duży wpływ na rozpowszechnienie tego typu hutnictwa mieli zapewne Celtowie, których ekspansję na tereny Europy Środkowej datuje się na IV w. p.n.e. Od wczesnego średniowiecza obserwuje się zdecydowany wzrost pozyskiwania rud darniowych. Intensywność tej działalności doprowadziła jednak do wykarczowania olbrzymich połaci borów. Brak lasów i wzrost cen drewna potrzebnego do przetopu rudy przyhamowały w XVII w. rozwój hutnictwa żelaza. Niemniej jednak praktycznie od początków państwa polskiego rudę darniową wykorzystywano nieprzerwanie aż do lat osiemdziesiątych XX wieku, kiedy to zapotrzebowanie na nią wygasło. W latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia funkcjonowało łącznie 18 rejonów wydobycia rud darniowych, zlokalizowanych w ówczesnych województwach: warszawskim, poznańskim, olsztyńskim, lubelskim i białostockim. Warto zaznaczyć, że po II wojnie światowej udział rudy darniowej w hutnictwie znacząco zmalał, natomiast coraz częściej wykorzystywano ją (wyłącznie odmianę miałką) jako sorbent do oczyszczania gazu ziemnego i koksowniczego z siarkowodoru. Obecnie zasoby rud darniowych w Polsce szacuje się na ponad 500 tys. ton.

Osobną historią jest użycie rudy darniowej jako kamienia budowlanego. Liczne średniowieczne (ale i te bardziej współczesne) świątynie, zamki, pałace, XIX-wieczne domy i zabudowania gospodarcze, mury świadczą, że mimo niezbyt wysokiej wytrzymałości mechanicznej materiał ten był ceniony. Dotyczy to oczywiście odmiany masywnej, kawałkowej. Stosowano ją powszechnie ze względu na łatwość pozyskiwania i obróbki. A z powodu właściwości osuszających budowano z niej podmurówki oraz ściany szczególnie narażone na wilgoć. Da się również zauważyć wykorzystanie jej walorów kolorystycznych – ładnie kontrastuje z cegłami i jasną zaprawą. Jeśli ktoś w tym momencie zapragnął domku z rudy darniowej – małe ostrzeżenie. Jak wieść gminna niesie, kamień ten ponoć przyciąga pioruny…

Gotycka dzwonnica kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Chróścinie Opolskiej, XV/XVI w. Dolna, oryginalna część wykonana z kawałkowej rudy darniowej (źródło: Wikipedia)

Najstarsze znane ślady budowlanego wykorzystania rudy darniowej na ziemiach dzisiejszej Polski pochodzą z okolic Kościana (grobowce z okresu rzymskiego) oraz Konina (umocnienia grodu z VI-VII w.). Z początków polskiej państwowości znane są pozostałości kościoła z Ostrowa Lednickiego, do którego budowy oprócz polodowcowych narzutniaków wykorzystano gdzieniegdzie rudę darniową. Przykłady późniejsze można mnożyć. Zdecydowana większość z nich związana jest z dolinami Odry, Bobru, Baryczy, Prosny i Warty. Koncentrują się więc na terenie Dolnego Śląska (głównie okolice Milicza, Trzebnicy, Wrocławia, Bolesławca, Nowogrodźca i Przemkowa), Ziemi Lubuskiej (szczególnie koło Szprotawy, Żagania, Żar i Zielonej Góry), Wielkopolski (Konin, Kalisz, Ostrów Wlkp.) oraz Opolszczyzny. Znane są także budowle z Mazowsza, Małopolski oraz Podkarpacia. Innymi słowy: gdzie komarów bezlik, tam i zabytków z rudą darniową mnogość…  🙂 

W budowlach sakralnych czy mieszkalnych bloczki rudy darniowej stosowano jako dodatek do głównego budulca kamiennego czy ceglanego. Wykorzystywano ją przede wszystkim w podmurówkach, obramieniach okiennych, portalach i narożach, rzadziej wznoszono z niej całe budynki. Spektakularnymi przykładami wykorzystania kawałkowej rudy darniowej jako głównego materiału konstrukcyjnego są obiekty zespołu pałacowego gen. Klickiego w Łowiczu (1824 r.) czy poewangelicki kościół Najświętszej Marii Panny Niepokalanie Poczętej w Czarnymlesie koło Ostrowa Wielkopolskiego (1860 r.). 

Wieża w zespole pałacowym gen. Klickiego w Łowiczu. Niemal  całkowicie zbudowana z rudy darniowej (źródło: Wikipedia)

Kogo zaś wzruszają budowle o znaczne starszym, średniowiecznym rodowodzie, powinien przyjrzeć się licznym zabytkom zlokalizowanym bliżej zachodniej granicy. Na przykład w Szprotawie warto zwrócić uwagę na budulec Bramy Żagańskiej (XIV w.) czy kościoła Wniebowzięcia NMP (XIII/XIV w.). Tropiciele rudy darniowej powinni także zapoznać się z gotyckimi świątyniami w innych lubuskich wsiach, takich jak Niwiska, Mycielin, Gaworzyce czy Lutynka. 

Brama Żagańska w Szprotawie (źródło: Wikipedia)

Kościół Matki Bożej Różańcowej w Niwiskach, woj. lubuskie (XIII w.). Ciemne bloczki rudy darniowej wykorzystano głównie w narożach.

Brama przy kościele w Niwiskach również z wykorzystaniem rudy darniowej

Na Dolnym Śląsku z kolei można zajrzeć do Milicza. Rudę darniową znajdziemy tam m.in. w ścianach zamku książąt oleśnickich (XIV w.), gdzie tworzy wyraźnie kontrastujący pas, być może o charakterze dekoracyjnym. Surowiec ten spotkamy też w parku przypałacowym – wykonano z niego dwie bramy: Pokoju (Triumfalną) i Czarną. Dziś obie są niestety w formie szczątkowej. Podobno materiał do ich budowy pochodził z ostatnich elementów średniowiecznych obwarowań Milicza. W nieodległej Trzebnicy bloczki rudy znajdziemy m.in. w murze Rotundy Pięciu Stołów (XIV w.). Materiał ten widać także w ścianach wieży kościoła we wrocławskiej dzielnicy Leśnica (XIV w.). 

Ruda darniowa jako kontrastujący z cegłą (ozdobny?) pas. Zamek w Miliczu

 Lew odpoczywający na cokole z rudy darniowej. Skąpe pozostałości Bramy Pokoju w Miliczu

Przykład wykorzystania rudy darniowej w XIX-wiecznej zabudowie wiejskiej (Krościna koło Milicza)

Jeśli kogoś do głębi poruszył temat rudy darniowej jako kamienia budowlanego, powinien wybrać się na wycieczkę do położonej na skraju Puszczy Pyzdrskiej gminy Gizałki (powiat pleszewski). Gmina ta postanowiła uczynić z tego surowca swój znak firmowy i atrakcję turystyczną, chwaląc się „żelazną” architekturą. Na terenie gminy zinwentaryzowano dotąd ok. 50 obiektów zbudowanych z rudy. We wsi Wierzchy udostępniono turystom niewielką jej odkrywkę (obecnie w formie niewielkiego oczka wodnego). Stowarzyszenie Na Rzecz Ekorozwoju Gminy Gizałki „Zielona Przyszłość” wydało też folder promocyjny, przybliżający wykorzystanie rudy darniowej w lokalnym budownictwie. 

Folder promocyjny Stowarzyszenia Na Rzecz Ekorozwoju Gminy Gizałki (http://www.gizalki.pl/files/file/turystyka/zastosowanie_rudy_darniowej.pdf)

Na koniec zwróćmy uwagę na jeszcze jeden fakt. Pozostałości architektoniczne nie są jedynym świadectwem pozyskiwania rudy darniowej w dawnych latach na polskich nizinach. Wielowiekowa tradycja przetwarzania tego surowca pozostawiła niezatarty ślad również w postaci jednoznacznie kojarzących się nazw miejscowości, rzek i nazwisk. Stąd znaczna ilość Rud, Rudek, Rudawic, Rudników, Rudzienek, Rudzisk, Żelazisk. Żelazowa Wola również należy do tej grupy. O działalności metalurgicznej świadczą też różne Kopaniny, Kuźnice, Kuźniki, Grotniki czy mniej oczywiste Skwarki, a także z niemiecka brzmiące Hamerki, Hamerniki czy Homry. A z kolei państwo Rudniccy, Rudzińscy, Rudzcy, Rudakowie, Żelazkowie czy Żelaźniewiczowie powinni głęboko pogrzebać w genealogii. Być może znajdą dobry powód do hucznego świętowania barbórki, kultywując tym samy pamięć swych przodków-kopaczy/wytapiaczy…

 

PS  Ilość opracowań naukowych i popularyzatorskich o rudzie darniowej, jej genezie oraz znaczeniu historycznym jest przeogromna i nie sposób ich wszystkich tutaj przywołać. Na szczególną uwagę zasługuje jednak zacna monografia T. Ratajczaka i G. Rzepy – „Polskie rudy darniowe” (Wydawnictwa AGH, Kraków 2011). To istna skarbnica skondensowanej wiedzy, którą najchętniej podpieraliśmy się podczas pisania powyższego tekstu, maskując własne intelektualne niedostatki.  

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *