Kosmiczna fabryka szkła, czyli z wizytą w krainie wełtawitu

Świadek kosmicznej katastrofy sprzed 15 mln lat- wełtawit. Kolekcja Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov

Jakieś 14,5 -15 mln lat temu (środkowy miocen) doszło do katastrofy. Kilometrowy kosmiczny bolid i towarzyszący mu stumetrowy księżyc znalazły się na orbicie kolizyjnej z Ziemią. Lecąc z prędkością ponad 70 tys. km/h, walnęły w Europę niczym pięść Tysona w facjatę Gołoty. Ślady kolizji czytelne są do dzisiaj. A jej skutki okazały się interesujące dla miłośników kolorowych kamieni, o czym można się przekonać w Českým Krumlovie, gdzie wywiało nas w minione wakacje. 

Wełtawit. Kolekcja Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov

Wróćmy jednak do wspomnianych meteorytów. Oba ciała spadły na obszar południowych Niemiec. Większy meteoryt winny jest powstania krateru Nördlinger Ries (na jego dnie znajduje się miasto Nördlingen) w zachodniej Bawarii. Ta dobrze czytelna w terenie depresja ma 24 km średnicy, co czyni ją siódmym pod względem wielkości kraterem uderzeniowym w Europie. Drugi meteoryt gruchnął ok. 40 km na południowy zachód, w okolicach Steinheim (to już w Badenii-Wirtenbergii), pozostawiając krater o średnicy niecałych 4 km.  

Numeryczny model terenu w rejonie krateru Nördlinger Ries (źródło:  http://www.passc.net/EarthImpactDatabase/ries.html)

Olbrzymia energia, jaka wyzwolona została wciągu kilku sekund wskutek uderzenia meteorytu Ries (ciśnienie setki tysięcy razy większe niż atmosferyczne), wywołało falę szokową, dewastującą otoczenie. Najgorzej miały się skały i bydlęta w miejscu uderzenia, ponieważ – razem z samym meteorytem – po prostu wyparowały (wytworzona temperatura mogła osiągnąć nawet 20 tysięcy stopni). Skały, które przetrwały, uległy częściowemu stopienia, silnemu kruszeniu i deformacjom. Tworzyły się w nich także nowe, ultrawysokociśnieniowe minerały, będące wskaźnikami tzw. metamorfizmu szokowego: stiszowit i coesyt (odmiany krzemionki) oraz mikrodiamenty. Znaczną część materiału eksplozja wyrzuciła z krateru w postaci bloków, okruchów, pyłu i roztopionej masy. Po opadnięciu utworzyły one zróżnicowane brekcje impaktowe. 

Suevit z krateru Ries – rodzaj brekcji impaktowej powstałej wskutek spieczenia niestopionych okruchów skał i szkliwa (Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov) 

Prawdopodobnie niektóre impakty dużego kalibru, w tym i ten związany z kraterem Ries, miały też pewien skutek uboczny (o ile zagładę okolicznego życia czy mikordiamenty uznamy za normalitatis) w postaci tektytów, czyli bryłek dość homogenicznego, czystego, kolorowego szkliwa, którego pochodzenie od XVIII wieku stanowi temat przyrodniczych dysput.

Darmo jednak wypatrywać tektytów w kraterach, choć z impaktów się zrodziły. Teoria mówi tak: część roztopionej materii skalnej – bogatej w krzemionkę (w podłożu mile widziane piaskowce, granity, kwarcyty itp.) – wyrzucona została z potężną energią w siną dal. Krople stopu, nim całkowicie się zestaliły i opadły, przemierzyły drogą powietrzną nawet kilkaset kilometrów! Po wylądowaniu dały początek tajemniczym szklistym bryłkom o fantazyjnych kształtach. Nie należy mylić tektytów ze szkliwem impaktowym znajdowanym w dużych kraterach meteorytowych i ich bliskim sąsiedztwie. Nie myśl jednak, zacny Czytelniku, że każdy impakt prowadzi do powstania tektytów. Spełnionych musi zostać kilka warunków: solidna wielkość i prędkość meteorytu, odpowiedni kąt jego upadku (najchętniej 30-45o) oraz, wspomniane wcześniej, zasobne w kwarc skały podłoża. Wszystkie te wymogi miał szczęście spełnić meteoryt Ries. A „potomstwem” jego jest pewien rodzaj tektytów, zwanych wełtawitami vel moldawitami (niem. Moldau = Wełtawa).  

Szklana łza – wełtawit. Kolekcja Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov

Tektyty znane są z wielu obszarów Ziemi. Różnią się między sobą kształtem, barwą i składem. Dziś większość badaczy zajmujących się pochodzeniem tych kamieni skłania się ku teorii impaktowej. W wielu przypadkach da się powiązać tektyty z konkretnym kraterem meteorytowym. Przyznać jednak trzeba, że nadal pozostaje wiele znaków zapytania oraz faktów przemawiających za innym pomysłami. 

Dla porządku dodajmy jeno, że wśród wielu słabiej czy mocniej uargumentowanych teorii dotyczących pochodzenia tektytów znalazły się także i takie, które: 1- zakładają ich całkowicie kosmiczną metrykę (np. meteoryty szklane, materiał wyrzucany przez wulkany księżycowe), 2 – wiążą wyłącznie z procesami ziemskimi (np. pożary lasów, erupcje wulkaniczne), 3 – łączą z działalnością człowieka (odpady prehistorycznej produkcji szkła). Marginalnie pojawiają się również pomysły o związkach tektytów z cywilizacjami pozaziemskimi (szczątki statków kosmicznych tudzież skutki eksplozji ładunków nuklearnych zrzucanych przez kosmicznych nicponi na nasz glob w czasach zamierzchłych), ale jako zwolennicy zdrowego rozsądku nie będziemy drążyć tej kwestii…

Wełtawit. Kolekcja Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov

Skoncentrujmy się jednak na wełtawitach, bo to w końcu geograficznie najbliższe nam tektyty. A poza tym należą do najpiękniejszych i najlepiej przebadanych przedstawicieli tej grupy kamieni ozdobnych. No i pojawiają się w związku z nimi również wątki polskie, ale o tym w dalszej części. 

Największy obszar występowania wełtawitów znajduje się w południowych Czechach (na wschód od Szumawy). To region wyznaczony przez Pisek, Veseli nad Lužici, České Velenice, Český Krumlov, Prachatice, Třeboň i České Budějovice w centrum. Pochodzi stamtąd 99% wszystkich okazów. Drugi ważny tektytonośny teren to południowe Morawy – rejon między Brnem, Znojmo i Třebíčem. Niewielkie ilości wełtawitów znane są także z zachodnich Czech (Cheb), wschodnich Niemiec (Łużyce) i z północnej Austrii (Waldviertel).

Wełtawity mają także polską gałąź, co rzuca nowe światło na zasięg ich rozrzutu. W 2013 roku zostały udokumentowane przez geologów w osadach piaszczysto-żwirowych w Rusku i Modlęcinie koło Strzegomia na Dolnym Śląsku oraz w okolicach Gozdnicy (koło Żagania). W 2016 roku potwierdzono obecność wełtawitów w żwirowni w Lasowie koło Zgorzelca. Nie są zbyt pokaźnie, ale ich barwa, charakter wżerów na powierzchni i skład chemiczny wskazują na silne pokrewieństwo z czeskimi tektytami. Miło, że Dolny Śląsk znalazł się w elitarnym klubie terenów wełtawitonośnych 🙂 A skoro już zahaczyliśmy o Dolny Śląsk, warto nadmienić, w ramach ciekawostki, że wełtawity zidentyfikowano także w koronie stanowiącej część skarbu średzkiego, lecz to temat na zupełnie osobną historię…

Procesy denudacyjne – wietrzenie, erozja, ruchy masowe – spowodowały, że od czasu, jaki minął od upadku meteorytu Ries, obecne granice obszarów występowania wełtawitów są, rzecz jasna, tylko reliktem pierwotnego pola ich rozrzutu. W zasadzie od razu po spadku na powierzchnię Ziemi wełtawity były transportowane dalej i redeponowane. A przy okazji, będąc materią mało odporną mechanicznie i chemicznie, same ulegały dezintegracji. Transportu na dłuższe dystanse wełtawity nie zniosły dobrze. Szacuje się, że do dzisiaj zachował się jedynie 1% pierwotnej masy tych tektytów. Najstarsze (środkowy i górny miocen) i najbogatsze w wełtawit osady to niewysortowane piaski i żwiry, składające się z materiału przemieszczonego na krótką odległość (1-10 km). Ilość wełtawitów radykalnie maleje w osadach młodszych i bardziej oddalonych od miejsc najzasobniejszych. 

Sposób występowania wełtawitów w osadach. Kolekcja Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov

Każda grupa tektytów charakteryzuje się jakimiś specyficznymi cechami. Wełtawity należą do tektytów o najwyższej zawartości krzemionki (80%). Niski udział żelaza i tytanu powoduje, że są przejrzyste. Jednocześnie żelazo i mangan nadają im barwę od jasnozielonej po zielonobrązową.   

Rodzinka różnokształtnych wełtawitów. Kolekcja Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov

Wśród wełtawitów przeważają kamienie w kształcie kropel i wydłużonych, spłaszczonych lub spiralnie skręconych bryłek. Popularne są też formy soczewkowate z ostrymi krawędziami, sferolitycze czy elipsoidalne. Drobne okruchy najczęściej są nieregularne. Wełtawity niespękane są niezwykłą rzadkością, ale należą do najpiękniejszych okazów. Wielkość i masa wełtawitów jest zmienna. Najczęściej to drobiazg, rzadko przekraczający 2-3 cm długości i kilka gramów wagi. Największy znany wełtawit, pochodzący ze Slavic na Morawach, ważył (waży?) 258,5 g.   

Charakterystyczną cechą tektytów jest rzeźba ich powierzchni z licznymi bruzdami, wżerami, otworami i zatokami. Elementy te zazwyczaj układają się w jakiś mniej lub bardziej regularny sposób, co jest interpretowane jako efekt aerodynamicznego oddziaływania na plastyczny jeszcze materiał. Potem, już w osadzie, chemiczna korozja i rozpuszczanie pogłębiły ten relief. 

Wełtawitowa maczuga. Kolekcja Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov

Ten wełtawit nie mógł się zdecydować, jaki kształt obrać… Kolekcja Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov

Ten zatęsknił za symetrią… Kolekcja Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov

Liśc kapusty… Kolekcja Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov

W porównaniu z innymi naturalnymi szkliwami – obsydianem, szkliwem impaktowym, fulgurytem – tektyty są bardzo czyste. Inkluzje niestopionych minerałów, choć spotykane, są bardzo rzadkie. W niektórych wełtawitach opisano niewielkie inkluzje kwarcu, magnetytu i wüstytu. Powszechne są natomiast pęcherzyki pogazowe, szliry (podkreślające fluidalną teksturę tektytów) oraz wrostki lechatelierytu –  bardzo czystego rodzaju szkliwa (ponad 90% krzemionki!) powstałego w wyniku stopienia kwarcu. 

Oczywistością jest, że najpiękniejszych zbiorów wełtawitów należy poszukiwać w Czechach. Znaleźć tam można kilka pokaźnych muzealnych kolekcji tych tektytów (Praga, Brno, České Budějovice). Ale miasto, które poszczycić się może muzeum poświęconym wyłącznie temu kamieniowi, to urokliwy Český Krumlov.

Jedyne na świecie Muzeum Wełtawitu w Českým Krumlovie

Muzeum Wełtawitu, schowane skromnie w jednej z wąskich uliczek nieopodal rynku, kryje w sobie dość pokaźny zbiór. Rola tego muzeum nie sprowadza się jednak do prezentacji okazów w smutnych gablotach i w obecności zgnuśniałego kustosza z marsem na twarzy. Zwiedzających czeka na wstępie kilkunastominutowy film poświęcony wełtawitom, prezentujący w skrócie najważniejsze fakty związane z ich genezą, badaniem i poszukiwaniem (język czeski wcale nie przeszkadza w zrozumieniu filmu). Wiele ważnych informacji geologicznych, historycznych czy astronomicznych zaprezentowano dodatkowo na kilku tablicach tematycznych (tutaj mamy możliwość poudawania poliglotów i poczytania sobie w języku czeskim, niemieckim i angielskim). Kto poczuje potrzebę rozładowania nadmiaru energii, może rzucić asteroidą w kierunku Ziemi. Stworzono do tego specjalne interaktywne stanowisko, będące atrakcją zwłaszcza dla młodszych uczestników zwiedzania, dla których grzeczne wpatrywanie się w zbiory dłużej niż 15 minut może być ponad siły.

Jedna z sal wystawowych z najciekawszymi okazami wełtawitów

Na podkreślenie zasługuje sposób prezentowania wełtawitów. Najcenniejsze okazy umieszczone są pojedynczo i podświetlone od spodu dla uwydatnienia barwy, reliefu i kształtu. Zaprezentowano także sposób występowania wełtawitów w naturze, czyli w osadzie. Na estetów z wewnętrzną potrzebą szukania ładu i symetrii oraz wielbicieli upiększania srebrem i złotem tego, co i tak już jest piękne, czeka z kolei kolekcja wyrobów jubilerskich (choć malkontenci tacy jak my z pewnością dostrzegą pewne podobieństwo szlifowanych tektytów do szkła butelkowego…  😉 ).

Szlifowane wełtawity. Chyba jednak tracą swój urok. Kwestia gustu. Kolekcja Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov

Tektyty w srebrze. Kolekcja Muzeum Wełtawitu, Český Krumlov

Oszołomieni pięknem krumlovskiej kolekcji wełtawitów i zafascynowani ich półkosmiczną proweniencją, możemy zainaugurować własny zbiór tektytów, dokonując w muzeum zakupu okazów za cenę, przyznajmy, dość dosadną. Nie zachęcamy jednak do poszukiwań na własną rękę, ponieważ w Czechach wydobywanie wełtawitów jest nielegalne. Wyjątkiem są naukowcy i tuziemcy zaopatrzeni w stosowne pozwolenie czy licencję. Oczywiście prawo prawem, ale proceder lewego pozyskiwania tektytów w dzikich wyrobiskach i wkopach, niekiedy o całkiem pokaźnych rozmiarach, rozwija się w najlepsze.    

Rozpisywać się o Muzeum Wełtawitu i nie wspomnieć o samym mieście to grzech. Český Krumlov, położony nad wijącą się zakolami Wełtawą i pełen architektonicznej harmonii, to prawdziwa perełka, światowa liga. Zresztą piękne zabytkowe centrum z dominującym potężnym XIII-wiecznym zamkiem zostało, całkiem słusznie, wpisane w 1992 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Český Krumlov to obowiązkowy punkt podczas wizyty na południu Czech.   

Český Krumlov. Malownicze stare miasto znalazło się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. 

Górujący nad Českým Krumlovem zamek (drugi co do wielkości w Czecha) to najważniejsza atrakcja turystyczna tego miasta 


 

 

Dodaj do zakładek Link.

2 odpowiedzi na „Kosmiczna fabryka szkła, czyli z wizytą w krainie wełtawitu

  1. urbangen mówi:

    Pięknie prezentuja sie na fotkach te tektyty. Szkoda tylko ze nie ma skali. Jakiej mniej więcej wielkości one są. Fajny wpis.

  2. lotta mówi:

    Mam jeden wełtawit w kolekcji, dostałam od kogoś kiedyś. Nigdy zbyt się tymi kamieniami nie interesowalam, ale po przeczytaniu waszego artykułu czuję sie zachęcona zeby jednak zgłebic temat. Świetny, naprawdę bardzo interesująco napisany tekst. I do tego zabawny:) Czyta sie super. Widać, że znacie się na tym o czym piszecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *